Znów byliśmy na Ukrainie...
15
czerwca w ciemnościach nocy pod opieką prof. Małgorzaty Zakrzewskiej i
prof. Ewy Blus wyruszyliśmy w kolejną, już czwartą podróż na
Ukrainę.
W Żytomierzu czekała nas nie lada atrakcja - wizyta w wytwórni
lodów. Ubrani w "wytworne" stroje poznawaliśmy tajniki produkcji
lodowych przysmaków, a potem długo trwała degustacja
wyrobów firmy.
Tradycyjnie także odwiedziliśmy muzeum astronautyki.
Niezapomniane wrażenie pozostawiła wyprawa do Kijowa- przepiękne
cerkwie- św. Zofii, Sobór Mądrości Bożej, Złota Brama,
która kiedyś otwierała wejście do miasta, spacer Andriejewskim
Prospektem. Przed odwiedzinami w Peczerskiej Ławrze nawet chłopcy
w krótkich spodniach musieli okryć kończyny. To miejsce
ukraińskiego kultu, które ktoś nazwał baśniowym miejscem
cudów oczyszczającym z grzechów.
Nie zabrakło oczywiście wrażeń z przejazdu metrem, to najgłębiej
położony pod powierzchnią gruntu tego typu obiekt na świecie - 105
metrów pod ziemią!
W zupełnie inny świat wprowadziła nas wizyta w PinchukArtCentre, gdzie
to współczesna sztuka eksperymentowała z nami - widzami, a nie
artysta ze sztuką. Cóż by tu rzec? Można chyba zacytować słowa,
które pojawiły się pod jedną z ekspozycji: każdy widzi to, co
chce widzieć.
We Lwowie tradycyjne pozdrowiliśmy naszego wieszcza Adama i
zwiedziliśmy Cmentarz Łyczakowski. Potem długi spacer po Starym Mieście
i wizyty w katedrach oraz w operze.
Z żalem żegnaliśmy ukraińskie rodziny, które jak zawsze okazały nam wiele ciepła i serdeczności.
Czekamy na wizytę naszych przyjaciół w Łodzi w styczniu.
[ zdjęcia ]

Stoimy na straży narodowej pamięci, czyli delegacja XV LO
w Bykowni
W
dniach 15-19 października 2012 r pięcioro uczniów naszej szkoły:
Agnieszka Michnowska z 2a, Łukasz Kaczorowski z 2c oraz Martyna
Dębowska, Magdalena Rozwens, Anna Raczyńska z 2d pod opieką prof.
Dominiki Maciaszek uczestniczyło w wyjeździe na Ukrainę.
Najważniejszymi punktami było odwiedzenie Kostiuchnówki
- miejsca bitwy Legionów Polskich z oddziałami rosyjskimi w
1916 roku oraz nowo otwartego cmentarza ofiar zbrodni stalinowskich w
Bykowni.
Kostiuchnówka powitała mgłą, która nadała naszej wizycie
aury niesamowitości. zwiedziliśmy miejsce bitwy, tzw. Polską
Górkę, a także utworzony - dzięki harcerzom ze zgierskiej
Chorągwi ZHP, cmentarz Legionistów. Wieczorem odbył się apel
poległych a następnie ognisko. Bykownia - dziś dzielnica Kijowa, w
latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku była miejscem,
gdzie w zbiorowych dołach ukrywano ciała ofiar terroru i głodu
panujących w totalitarnym państwie. By uczcić ich pamięć, na cmentarzu
polskim i ukraińskim złożyliśmy wieńce i zapaliliśmy znicze. Następnie
zwiedzaliśmy Kijów, miasto złotych kopuł oraz Złotej Bramy, o
którą wg legendy Bolesław Chrobry wyszczerbił miecz koronacyjny
królów polskich.
[ zdjęcia ]

... i znów jedziemy na Ukrainę
21
października już po raz trzeci wyruszyliśmy na wędrówkę po
Ukrainie. Odwiedziliśmy przyjaciół z 26 Zagolnooswitnoj Szkoły w
Żytomierzu. Tym razem prócz tradycyjnej wycieczki po mieście,
wizyty w domu Korolowa - konstruktora statku kosmicznego dla Gagarina i
odwiedzin w muzeum kosmonautyki wybraliśmy się do fabryki lodów.
Lody firmy "Gródź" to była prawdziwa rozkosz dla podniebienia.
Tegoroczny pobyt w Żytomierzu był szczególny, jeśli chodzi
o smakołyki, ukraińskie rodziny raczyły nas przepysznymi tradycyjnymi
potrawami, wśród których tryumf święciły między innymi
placuszki serowe.
Natomiast ucztę duchową zapewniło nam zwiedzanie zabytków Kijowa
i Lwowa. W stolicy Ukrainy podziwialiśmy także stadion sportowy na
EURO 2012. We Lwowie oczywiście nie zapomnieliśmy o Cmentarzu
Łyczakowskim i Polskich Orlętach, nasz pobyt w mieście uwieńczył
spektakl "Nabuco" w jednej z najpiękniejszych oper w Europie.
Pożegnanie z ukraińskimi przyjaciółmi znów było pełne
łez. Wszystko wskazuje na to, że nasze relacje zaczynają
przybierać coraz bardziej rodzinny charakter.
[ zdjęcia ]

Spotkanie z młodzieżą ukraińską w XV LO
22
marca znów powitaliśmy naszych przyjaciół z Ukrainy. Gry
integracyjne, szczególnie zabawy w wymyślanie abstrakcyjnych
maszyn do rozciągania, dziurkowania, śmiechu..., rozmowy o
wspólnych zainteresowaniach, degustacja polskich
przysmaków i wreszcie niezwykły polonez, w wykonaniu
maturzystów i gości pokazały, że wiele nas łączy.
Dzięki integracyjnej lekcji okazało się także, że świetnie
porozumiewamy się w języku angielskim. Pokazaliśmy gościom uroki naszej
stolicy, wędrując szlakiem Zamku Królewskiego, Łazienek i
Starego Miasta, oraz rodzimej Łodzi. Dotarliśmy do Manufaktury, gdzie
m.in. bawiliśmy się w projektowanie wzorów tkanin,
Łódzkiego ZOO, przeszliśmy szlakiem na ulicy Piotrkowskiej.
Kiedy w piątek nadeszła pora pożegnania przez szkołę popłynął potok
łez, na szczęście ocaleliśmy i za kilka miesięcy spotkamy się na
Ukrainie.
[ zdjęcia ]

Z wizytą w Zagalnoosvitnoj Szkole nr 26 w Żytomierzu na
Ukrainie - 22 - 26 września
...i znów byliśmy na Ukrainie. Wyruszyliśmy o 4. rano i (już!) po 19. godzinach dotarliśmy do Żytomierza.
Pierwszego
dnia w towarzystwie naszych ukraińskich przyjaciół odwiedziliśmy
dom Siergieja Korowlewa - konstruktora statków kosmicznych,
muzeum kosmonautyki; polski kościół pod wezwaniem świętego Jana
Dukli. Poznaliśmy uroki rzeki Teterew. Naszą wizytą zainteresowała się
lokalna telewizja, dziennikarze towarzyszyli nam w czasie spaceru po
mieście, udzielaliśmy wywiadów, pozowaliśmy do zdjęć.
Drugi
dzień spędziliśmy w Berdyczowie, zwanym ukraińską Częstochową, gdzie
wojewoda kijowski Janusz Tyszkiewicz po uwolnieniu z niewoli tureckiej
jako wotum dziękczynne ufundował kościół Niepokalanego Poczęcia
Najświętszej Marii Panny, do którego sprowadził
karmelitów bosych. Tutaj podziwialiśmy cudowny obraz Madonny
Berdyczowskiej. Później na chwilę zatrzymaliśmy się w polskim
kościele pod wezwaniem świętej Barbary, miejscu ślubu Honore de Balzaca
i Eweliny Hańskiej.
Poznaliśmy
także pierwotne znaczenie powiedzenia "Pisz na Berdyczów",
które związane jest z tym, że miasto pełniło rolę centrum
handlowego między Ukrainą a Europą, w życiu wędrownych kupców z
najróżniejszych stron Europy był to jedyny pewny adres, pod
którym w przeciągu 2-3. miesięcy można było się z nimi
skontaktować. Odkrywaliśmy też uroki Żytomierz wieczorem - dyskoteka,
jazda na łyżwach. to tylko niektóre przyjemności, jakie nam
zaoferowano.
Największe
atrakcje czekały nas w piątek. Razem z naszymi ukraińskimi
przyjaciółmi braliśmy udział w sprawnościowej grze "Patriot",
która została wpisana w tradycję szkoły. Wojskowa musztra,
udzielanie pierwszej pomocy, rozkładanie i składanie karabinu,
przeprawa przez rzekę, ratowanie rannych w czasie pożaru, krótko
mówiąc - lekcja PO do potęgi sześciennej.
W
sobotę pojechaliśmy do stolicy Ukrainy Kijowa. Minęliśmy Złotą Bramę,
zbudowaną przez Jarosława Mądrego w połowie XI w. na wzór Złotej
Bramy w Konstantynopolu. W czasie długiego spaceru po mieście
odkrywaliśmy piękno kijowskich cerkwi min. Soboru Mądrości Bożej,
Monastyru Świętego Michała; na Andriejewskim Prospekcie podziwialiśmy
wyroby ukraińskich artystów. Niezapomniane wrażenia czekały nas
w Monastyrze Peczorska Ławra, gdzie spoczywają najbardziej zasłużeni
ukraińscy książęta, hetmani, wojewodowie kijowscy, metropolici,
arcybiskupi, biskupi. Zgodnie z obyczajem dziewczęta założyły
chusteczki na głowy na znak szacunku dla miejsca, w którym się
znaleźliśmy. W ostatnim dniu we Lwowie prócz wizyty na Cmentarzu
Łyczakowskim, katedrach w polskiej i ormiańskiej i poszukiwań polskich
śladów na Ukrainie czekała nas niespodzianka, w oryginalnej
włoskiej wersji spektakl "Traviata" w jednej z najpiękniejszych oper w
Europie. Tradycyjnie uwieczniliśmy na zdjęciu nasze spotkanie z
wieszczem Adamem. W drodze powrotnej odwiedziliśmy Żółkiew -
założoną przez hetmana polnego koronnego Stanisław Żółkiewskiego
w 1597 roku.
Gościnność
ukraińskich rodzin była nieoceniona. Nawiązaliśmy nowe przyjaźnie.
Wszyscy pytają, w jaki sposób się porozumiewaliśmy, cóż,
trochę po angielsku, trochę po polsku, odrobinkę po rosyjsku.
W marcu czekamy na naszych gości z Ukrainy!
[ zdjęcia ]

"Bliżej
siebie", czyli spotkanie z młodzieżą ukraińską w ramach projektu
-"Miejsca znane i nieznane. Historia i kultura dwóch
narodów".
Od
8 do 12 czerwca w naszym liceum gościła grupa młodzieży z Ukrainy.
Wyrwani z głębokiego snu skoro świt, od 6 rano z niecierpliwością
oczekiwaliśmy spotkania i stało się. o 7:30 powitaliśmy 13-osobową
grupę młodych ludzi z 26 Zagalnoosvitnoj szkoły w Żytomierzu.
Krótki odpoczynek u polskich rodzin, śniadanko i o 11 spotkalia
śmy się w XV LO. Po krótkim powitaniu przez panią dyrektor
Ewę Kaczorowską koordynator wymiany Małgorzata Zakrzewska poprowadziła
zajęcia integracyjne. Uczniowie poznawali swoje imiona. Wszyscy zostali
"odpytani" z podstawowych wiadomości o sobie, następnie szukali
podobieństw w zainteresowaniach i upodobaniach. Młodzież
porozumiewała się w języku angielskim, rosyjskim i. polskim, okazało
się bowiem, że nasi goście, choć nie mówią w tym języku,
doskonale go rozumieją. Później przyszła pora na wspólną
lekcję języka angielskiego, która okazała się świetną rozrywką,
nawet dyrekcja naszej szkoły została odpytana przez anglistkę.
Popołudnie młodzi ludzie spędzili w polskich domach, gdzie przyjmowały
ich polskie rodziny. Określenie "spędzać czas w domach" to przesada, bo
jedyne miejsce docelowe spotkań młodzieży w Łodzi to oczywiście
największa atrakcja Łodzi Manufaktura.
Drugi dzień rozpoczęła lekcja języka rosyjskiego i nauka rosyjskich
piosenek. Później zaczął się dzień polski - najpierw
multimedialna prezentacja polskich strojów ludowych, potem
pokazowy polonez, w tany ruszyli także nasi goście. Wreszcie.. rozkosze
podniebienia: polski bigos, żurek, pierogi i ciasta. Potem przyszła
pora na wspólne śpiewanie, wymieszały się polskie i ukraińskie
pieśni. Popołudniowa ulewa pokrzyżowała manufakturowe plany, ale za to
jednych opanował szał dyskotekowy, innych ćwiczenia komputerowe.
Środę wypełniła wycieczka do Krakowa. Poznaliśmy historię Wawelu.
Zwiedziliśmy Komnaty Królewskie, Skarbiec i Zbrojownię,
niektórzy dotarli do Smoczej Jamy. Słoneczne popołudnie
spędziliśmy na rynku krakowskim - wizyta w Kościele Mariackim, spacer
po Sukiennicach, "spotkanie" z Mickiewiczem. Zmęczeni, ale
zadowoleni wróciliśmy do Łodzi.
W czwartek kolejna wyprawa, tym razem do Grotnik, gdzie nasi goście
mogli zobaczyć fragment tradycyjnej procesji z okazji uroczystości
Bożego Ciała. Później długi spacer do przepięknej
leśniczówki. Następnie czekało nas pieczenie kiełbasek.
Atmosfera sprzyjała wręczeniu gościom upominków, które
podarowały szkole firma kosmetyczna "Pollena - Ewa" i Wydział
Promocji Miasta.
Ostatni dzień to wędrówka śladami łódzkiej secesji i nie
tylko. Najpierw wizyta na Księżym Młynie - dzielnicy łódzkich
robotników i spacer do Łódzkiej Wyższej Szkoły
Filmowej i Muzeum Kinematografii, które znajduje się
w pięknym domu fabrykanta Scheiblera. Tak dotarliśmy do secesyjnej
willi Kindermana. Na koniec jeszcze ostatnia wizyta w Manufakturze,
ostatnie zakupy i o 21.00 pożegnaliśmy naszych gości. Następne
spotkanie na Ukrainie we wrześniu czekają nas atrakcje, ponieważ
Żytomierz będzie obchodził swoje święto.
Uczniowie o wymianie
Magda
Tygodniowa wymiana z młodzieżą z Ukrainy, organizowana
przez naszą szkołę dobiegła końca. Było to niezwykle udane
przedsięwzięcie. Zawarliśmy wiele nowych znajomości. Poznaliśmy inną
kulturę i zwyczaje. Młodzież zza granicy okazała się przemiła i
otwarta. Mimo bariery językowej porozumiewaliśmy się bez
problemów. Nasi goście oprócz zajęć szkolnych spędzali z
nami cały wolny czas, gdyż byli u nas zakwaterowani. Najchętniej
odwiedzali łódzką Manufakturę oraz parki. Przybliżyliśmy im
również ulicę Piotrkowską od tej nieco innej, 'rozrywkowej'
strony. Nasi goście na początku byli bardzo spokojni i stonowani,
jednak z każdym dniem lody topniały. Z chęcią udamy się z rewizytą do
ich ojczyzny, by zobaczyć, 'jak tam jest' i znów spotkać
serdecznych kolegów i koleżanki.
Kamil
Wszystko zaczęło się w poniedziałek rano. Przyszliśmy,
jak nam kazano -o 6 rano. Później się okazało, że zupełnie
niepotrzebnie. Nasi goście przyjechali bowiem dopiero po 7. Wszyscy
zostali przydzieleni do odpowiednich gospodarzy i rozeszliśmy się do
domów (niektórzy niezupełnie). Przez cały czas dobrze się
bawiliśmy, poznając zarówno kulturę Ukrainy, jak i Polski. W
środę pojechaliśmy do Krakowa.
Czas mijał szybko i przyjemnie, nie mieliśmy ani jednego dnia
wytchnienia, ciągle byliśmy w ruchu. Na początku trudno było się
dogadać z uczniami z Ukrainy, ale później szybko się
porozumieliśmy W piątek żegnaliśmy się z naszymi sąsiadami ze wschodu.
A teraz wszyscy czekamy z utęsknieniem na dzień, w którym
to my pojedziemy na Ukrainę.
Liwia
Szczerze mówiąc, trochę obawiałam się przyjazdu
uczniów z Ukrainy. Jednak moje obawy okazały się bezpodstawne. Z
dziewczynami, które mieszkały w moim domu od razu "znalazłam
wspólny język". Młodzież ukraińska była bardzo otwarta i
radosna.
Ochoczo brała udział w różnych organizowanych przez nas zabawach
. Popołudniami umawiałam się wraz z innymi osobami, które
również przyjmowały kogoś z Ukrainy, i wspólnie
pokazywaliśmy ulubione zakątki w naszym mieście. Wydaje mi się, że
spodobało im się nasze miasto i w ogóle Polska. Cieszę
się, że wzięłam w tym udział, ponieważ poznałam ciekawych ludzi. Bardzo
chętnie spotkałabym się z nimi znowu, ale tym razem na Ukrainie.
[ zdjęcia ]

Byliśmy z wizytą na Ukrainie
Z
9 na 10 września o drugiej w nocy wyruszyliśmy na wędrówkę po
Ukrainie. Po niezwykłych przygodach na granicy do Żytomierza dotarliśmy
o 21.00 10 września. Bagatelka, to tylko 19 godzin. Na miejscu jednak
radość była ogromna, nasi ukraińscy przyjaciele odetchnęli z ulgą, że
dotarliśmy cali i zdrowi na miejsce.
Pierwszy
dzień upłynął nam na zwiedzaniu szkoły i wspólnej lekcji języka
rosyjskiego, co było nie lada wyczynem, zważywszy, że tylko cztery
osoby znały zaledwie jego podstawy. Okazało się jednak, że wszystko
"poszło gładko". Potem poznawaliśmy uroki miasta: Sobór
Katedralny Przemienienia Pańskiego, muzeum astronautyki i dom rodzinny
Sergieja Korolowa - projektanta statku kosmicznego dla Gagarina,
przepiękny park z amfiteatrem, gdzie następnego dnia spotkaliśmy
polski zespół ludowy z Lwowa,. Naszą wycieczkę po Żytomierzu
zakończył urokliwy spacer na rzeką Teterew (polski odpowiednik
(cietrzew).
Wieczorem wraz z mieszkańcami Żytomierza świętowaliśmy w miejskim
teatrze 1125- lecie miasta. To było niesamowite wydarzenie - feria
kolorów, ukraińskich pieśni, tańców, sympatię wszystkich
zyskał zespół "Słoneczko", którego występy cieszą się
uznaniem na całym świecie, szczególnie poruszył nasze serca
wykonaniem polskiego mazura. Święto zakończyła zabawa do późnej
nocy w światłach fontann, które specjalnie zaprojektowano na to
święto.
Drugi
dzień wypełniły kolejne uroczystości. Przemaszerowaliśmy z uczniami
żytomierskich szkół w kolorowym pochodzie przez miasto.
W
niedzielę czekała nas wyprawa do stolicy Ukrainy - Kijowa. Nie
sposób opowiedzieć o wszystkich atrakcjach tego miejsca,
jednak najbardziej fascynujące były wizyty w Peczorskiej Ławrze,
Soborze Mądrości Bożej, Monasterze Świętego Michała o złotych kopułach,
Cerkwi Świętego Andrzeja. Idąc szlakiem najbogatszej części miasta,
dotarliśmy do siedziby prezydenta Ukrainy, którą podziwialiśmy
niestety tylko z zewnątrz. Najpierw jednak musieliśmy pokonać
głębiny kijowskiego metra. Wjazdu na górę do wyjścia nie
polecamy ludziom z lękiem wysokości! Zanim opuściliśmy stolicę Ukrainy,
nie zapomnieliśmy o pozdrowieniach dla mistrza Bułhakowa.
Poniedziałek
miał charakter typowo rekreacyjny. Spędziliśmy go na pikniku pod
Żytomierzem, gdzie dobrą energię zapewniły nam stareńkie drzewa.
Posmakowaliśmy słynnej ukraińskiej uchy, czyli zupy z małych rybek
gotowanych w całości z warzywami i tradycyjnych kiełbasek
pieczonych na ognisku. Potem krótki mecz w piłkę nożną między
chłopakami. Nawet ulewa nie zepsuła dobrej zabawy.
Ostatni
etap naszej podróży stanowił Lwów. Odwiedziliśmy cmentarz
łyczkowski, odnajdując na nim polskie groby, złożyliśmy hołd Polskim
Orlętom.
Dzielny
przewodnik gotów był nam w ciągu kilku godzin odsłonić wszystkie
tajemnice miasta, ograniczyliśmy się jednak nasze odwiedziny tylko do
niektórych miejsc: Kościoła Bożego Ciała pod wezwaniem o.
Dominikanów i Katedry Ormiańskiej, zabytkowej apteki.
Powędrowaliśmy uliczkami Lwowa, słuchając opowieści o historii
lwowskich kamienic na Starym Mieście dotarliśmy do pomnika Adama
Mickiewicza.
Pełni wrażeń wróciliśmy do Polski 16 października, tym razem bez przeszkód.
[
zdjęcia ]
| do góry |
|