Liceum Ogólnokształcące nr 15 im. Jana Kasprowicza w Łodzi

Nasi są wszędzie, czyli rzecz o absolwentach XV LO

Nasza szkoła od lat cieszy się renomą i przyciąga do siebie wybitne osobowości, które potem silnie zaznaczają swoją obecność w życiu naszego miasta i kraju.

Pośród absolwentów liceum można znaleźć chociażby:

  • wybitnych konstruktorów (np. inż. Zbigniew Kolczyński, inż. Władysław Piątkowski)
  • naukowców (np. profesor Władysław Wilczyński, profesor Marta Szoka, dr Przemysław Pietrzak, dr Sebastian Lindner),
  • poetów (Bronisław Maj, Ludwik Jerzy Kern),
  • dziennikarzy (Anna Groblinska, Tomasz Lasota, Maciej Mianowski, Przemysław Iwańczyk),
  • animatorów kultury (ks. Waldemar Sondka),
  • aktorów (Aleksander Bardini, Małgorzata Flegel),
  • ludzi sportu (Henryk Langiewicz).


Trudno nam wymienić wszystkich, ale pilnie archiwizujemy wszystkie informacje o sukcesach NASZYCH Z XV LO i ta rubryka na pewno będzie uzupełniana!

Piszcie do nas, jeśli dowiecie się czegoś o sukcesach absolwentów Piętnastki - wszystko skatalogujemy b.k.matusiak@gmail.com

 


Bronisław Maj, poeta, eseista, krytyk literacki

 

Urodził się 19 listopada 1953 r. w Łodzi. Ukończył studia z zakresu filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dr nauk humanistycznych, adiunkt w Instytucie Filologii Polskiej UJ. Debiutował wierszami w "Poezji" w 1970 r. W latach 1977-81 autor scenariuszy i aktor w teatrze KTO.

W 1981r. został kierownikiem działu kultury w dwutygodniku "Student". W okresie od 1983 do 1986 był współredaktorem podziemnej "Arki". Naczelny redaktor "NaGłosu" mówionego (1983-89) i drukowanego (1990-97). Stały felietonista "Gazety Wyborczej" (1993-98), "Rzeczpospolitej" (1997-1999) i "Charakterów" (1997). Autor kilkunastu zrealizowanych scenariuszy (filmy fabularne i dokumentalne, widowiska tv), a także tekstów piosenek aktorskich. Po roku 1989 prowadził gościnne wykłady na uniwersytetach europejskich i amerykańskich. Jego twórczość tłumaczona była na języki : angielski, francuski, niemiecki, włoski, szwedzki, flamandzki, czeski, litewski, węgierski, wietnamski, serbskochorwacki, słoweński i albański. Publikowana w pismach literackich oraz w antologiach literatury polskiej i światowej.

Bronisław Maj otrzymał m.in. nagrody: im. Sępa - Szarzyńskiego (1982), Fundacji im. Kościelskich (1984), Nagrodę Kulturalną "Solidarności" (1993 i 1994), Nagrodę im. Barbary Sadowskiej(1989) oraz Nagrodę PEN Clubu za twórczość poetycką (1995).


Publikacje książkowe:

"Wiersze" - W-wa: Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, 1980; "Taka wolność": wiersze z lat 1971-1975» - W-wa: Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, 1981; "Wspólne powietrze (1978-79)" : poezje - Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1981; "Album rodzinny" : poezje - Kraków: Oficyna Literacka, 1986; "Zagłada Świętego Miasta" : poezje - Londyn: Puls, 1986; "Zmęczenie" : poezje - Kraków: Znak, 1986; "Biały chłopiec" : monografia historycznoliteracka twórczości T. Gajcego - Kraków: Oficyna Literacka, 1992; "Światło": poezje - Kraków: Znak, 1994; "Kronika wydarzeń artystycznych, kulturalnych, towarzyskich i innych": felietony - Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1997;


Ważniejsze teksty o twórczości autora:

Julian Kornhauser: "Najmniej słów", w: tenże: "Światło wewnętrzne" - Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1984; Stanisław Barańczak: "24 epifanie Bronisława Maja", w: tenże: "Przed i po". - Londyn: Aneks, 1988; "Wspólne powietrze", tamże: ; Marian Stala: "Źródło": o poezji Bronisława Maja, w: tenże: "Chwile pewności" - Kraków: Znak, 1991; Jarosław Klejnocki: "Bronisław Maj" - Kraków: Literary Group Polska 2000, 1999 (w języku angielskim i niemieckim).


PIOSENKA O PŁATKU ŚNIEGU - (Bronisław Maj)

Lecz jeśli to Twój znak i zmiłowanie
Ten czysty śnieg - daremne jest:
Każdy płatek jak anioł zesłany
Na upodlenie i śmierć

Patrz, w locie obraz ziemi chłonie jak lustro;
Nim opadnie - już nie jest gwiazdą
Na moim czole cichnie jak usta
Maleńkie - całujące rozpalone żelazo




 

 

fot. Daniel Klimczak

ks. Waldemar Sondka


Przez teatr do zbawienia

Prawdziwa sztuka jest religijna,
bo otwiera nas na piękno, dobro,
miłość - czyli na Pana Boga
- mówi ks. Waldemar Sondka, duszpasterz środowisk twórczych w Łodzi
i dyrektor Teatru Logos.

2 listopada scena obchodzi 15 urodziny.

 

 

Teatr LOGOS, założony przez absolwenta XV LO, księdza Waldemara Sondkę, istnieje już 20 lat, a kierowany przez niego Festiwal Kultury Chrześcijańskiej ma już XI edycję!!! Serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!!! O teatrze, festiwalu i jego twórcy czytaj w wywiadzie z "Gazety Wyborczej"

artykuł

Wywiad

Marzena Bomanowska:

Do czego księdzu potrzebny jest teatr?

ks. Waldemar Sondka:
Dla mnie teatr jest po to, aby udało mi się zbawić. Tak się moje losy potoczyły, że ksiądz arcybiskup powierzył mi troskę o ludzi sztuki. W ten sposób realizuję swoje kapłaństwo, a teatr jest jedną z form duszpasterstwa. Muszę powiedzieć, że kiedy przyjmowałem święcenia kapłańskie, przez myśl mi nie przeszło, że będę duszpasterzem artystów. Liczyłem raczej, że zostanę duszpasterzem sportowców, sam byłem sportowcem i do dziś się sportem interesuję. Myślę, że wpływ domu rodzinnego, a także mojej wspaniałej polonistki w XV LO, wykładowcy w seminarium sprawił, że zacząłem chłonąć sztukę. A że w pewnym momencie pojawił się teatr? To są niezbadane plany opatrzności.

 

Jak udaje się godzić codzienne obowiązki w kościele z prowadzeniem Teatru Logos?

 

- Nie jest to łatwe, ale wszystko, co przychodzi łatwo jest albo złe, albo cudze - jak mówi Peiper.


Logos zaczynał w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny na pl. Kościelnym...

 

- Tak, w najstarszej parafii Łodzi, gdzie proboszczem był ks. Adam Lepa, obecny biskup, a ja byłem tam wikariuszem. Teatr powstał na Bałutach, był okazją do poznania młodych ludzi, wejścia w ich problemy poprzez sztukę. Nie sądziłem, że będzie to trwać tak długo, raczej, że teatr poprowadzi ktoś inny albo w ogóle przestanie on istnieć. Ale kiedy ksiądz arcybiskup przekazał kościół przy ul. Skłodowskiej-Curie środowiskom twórczym, zaproponował, by razem ze mną przeniósł się teatr. Tak też się stało. No i idziemy dalej, ciągle w drodze.


Czy teatr - prowadzony przez księdza - jest teatrem religijnym?

 

- To pytanie słyszę przy każdym wywiadzie. Tak się kojarzy - przy kościele, to musi być teatr religijny. Można powiedzieć, że każda prawdziwa sztuka jest religijna, bo wiąże nas z absolutem, otwiera na piękno, dobro, miłość - czyli na Pana Boga. W takich kategoriach Logos jest teatrem religijnym. Natomiast kiedy przeglądamy repertuar, czyli te 30 premier, widzimy pozycje, które mogą wręcz zastanawiać na scenie działającej przy kościele.


Czyli spektakle nie trzymają się ściśle doktryny Kościoła?

 

- Jest niezmiernie ważne, aby bez względu na światopogląd człowiek był istotą poszukującą. Obawiam się ludzi, którzy mają odpowiedź na wszystko i nie mają wątpliwości. W człowieku istnieje pewne napięcie, które w bardzo różny sposób się przejawia, jeśli mówimy, że jego nie ma, to fałszujemy obraz. A teatr jest po to, by człowiekowi służyć odnajdywać się w prawdzie.


Skoro jednak ksiądz założył teatr, w którym reżyserował pierwsze przedstawienia, to może Logos jest również wyrazem nie zrealizowanych artystycznych tęsknot? Jakichś ciągot aktorskich?

 

- Nigdy nie miałem takich planów. Interesował mnie teatr, muzyka, plastyka, ale nie sądziłem, że mogę poświęcić życie pracy artystycznej. Miałem różne pasje, myślałem o Akademii Wychowania Fizycznego i dziennikarstwie sportowym, natomiast wybrałem wychowanie duchowe i tego nie żałuję. Mimo że kapłaństwo wcale nie jest łatwe, zdecydowałbym się ponownie na tę drogę.


Jak teatr się zmienił przez te 15 lat?

 

- Zaczęło się od teatru słowa, a potem pojawiły się spektakle dramatyczne, muzyczne, teatr ruchu. Ciągle poszukujemy nowych dróg, by dotrzeć do drugiego człowieka i form takich, które wzbogacają ludzi tworzących ten teatr. Od samego początku zapraszałem do współpracy profesjonalistów, nasze dokonania nie były postrzegane jako amatorszczyzna. Twórcom spodobało się zaangażowanie młodych aktorów, zawodowcy zajęli się inscenizacjami, a ja jestem powołany do innych rzeczy.


Do spektakli doszły wystawy i koncerty, z których wyrósł Festiwal Kultury Chrześcijańskiej...

 

- Wystawy odbywały się już na pl. Kościelnym, a w kościele artystów propozycje stały się o wiele bogatsze. Twórcy z różnych dziedzin wzajemnie się inspirują. Już na Bałutach organizowaliśmy dni kultury chrześcijańskiej. Pierwszy festiwal odbył się w 1997 r., na 10-lecie Logosu. Trwał równo miesiąc. Wtedy ktoś powiedział, że jeśli poziom się utrzyma, o to dzieło można być spokojnym.


A program z roku na rok jest coraz ciekawszy...

 

- Poprzeczkę trzeba stawiać coraz wyżej. W życiu duchowym albo idziemy do przodu, albo się cofamy. Tak jest z wiarą, z nadzieją, z miłością. Rozwijają się w nas albo karłowacieją i to, co pięknie się zapowiadało - marnieje.


Jak to możliwe, że cały festiwal organizuje jeden człowiek?

 

- Nie można powiedzieć, że to festiwal jednego organizatora. Bez przyjaciół, Logosu i sponsorów ta wielka machina by nie działała. Ale czasem sam się zastanawiam, jak to się udaje tak skromnymi środkami.


Dla jak licznej publiczności przeznaczone są festiwalowe imprezy?

 

- W ciągu dwóch tygodni festiwal gromadzi około 10 tysięcy ludzi. Mam nadzieję, że będzie to czas łaski, obcowania z pięknem, które pobudzi do pogłębienia wrażliwości i miłości.

Rozmawiała Marzena Bomanowska
Gazeta Wyborcza Łódź
4 listopada 2002

 


 

Aleksander Bardini

Aktor teatralny i filmowy, reżyser i pedagog. Urodził się 17 listopada 1913 roku w Łodzi. Zmarł 30 lipca 1995 roku w Warszawie. Pochowany jest na warszawskich Starych Powązkach. Był człowiekiem-instytucją, nauczycielem kilku pokoleń aktorów. "Rzadko kiedy tytuły akademickie dobrze przylegają do artystów. Zazwyczaj brzmią żartobliwie, jak przezwisko. Aleksander Bardini był wyjątkiem" - pisał Krzysztof Zanussi. - "Funkcjonował przede wszystkim jako profesor. Był najpierw nauczycielem, a dopiero później artystą." ("Tygodnik Powszechny", 13.08 1995).W młodości Bardini był skrzypkiem w Żydowskim Stowarzyszeniu Muzycznym Hazomir. Potem związał się z teatrem. W latach 1932-1935 studiował aktorstwo w Państwowym Instytucie Teatralnym w Warszawie, a następnie reżyserię (1936-1939).

 

W czasie II światowej związany był z Polskim Teatrem Dramatycznym we Lwowie jako aktor i reżyser. Po zakończeniu wojny przeniósł się wraz z lwowskim zespołem do Katowic, gdzie organizował studio aktorskie. Tam też zrealizował swoje pierwsze większe przedstawienia, które w swojej poetyce odwoływały się jeszcze do wzorów przedwojennego teatru, m.in. DOM OTWARTY Michała Bałuckiego w Teatrze Śląskim im. Wyspiańskiego (1946). W 1946 roku po pogromie kieleckim wyjechał zagranicę. W Stanach Zjednoczonych współpracował z Erwinem Piscatorem. Grał i reżyserował na scenach w Kanadzie i w Niemczech, m. in. w Teatrze Żydowskim w Monachium.

 

W 1950 roku Bardini wrócił do Polski rozpoczął współpracę z Teatrem Polskim w Warszawie, z którym był związany do 1957 roku. Wydarzeniem stała się jego inscenizacja DZIADÓW w Teatrze Polskim (1955), jedna z pierwszych ważnych powojennych realizacji dzieł Adama Mickiewicza. Przedstawienie, znak nadchodzącej "odwilży", stało się wydarzeniem artystycznym i politycznym. "Czytano te 'Dziady' przede wszystkim jako spektakl o młodzieży. Bardini był już wówczas wykładowcą w warszawskiej szkole teatralnej, w której uczył do 1978 roku, przede wszystkim na wydziale aktorskim. W latach 70. prowadził też w telewizji programy dla estradowców-amatorów. Nauczał na University of Georgia w Stanach Zjednoczonych i w Statens Musik Dramatiska Skola w Sztokholmie. "Był jednym z najmądrzejszych pedagogów. Uczył mówić, śpiewać, zachowywać się na scenie, a także myśleć" - wspominał Andrzej Szczepkowski. ("Gazeta Wyborcza" 1995, nr 177)

A czy ja mam jakiś system?" - mówił Bardini - "Staram się pamiętać o trzech sprawach: po pierwsze, że człowiek grający na scenie jest człowiekiem, będącym równocześnie instrumentem i wykonawcą. Druga sprawa, że student jest moim partnerem. Lecz indeks ma on, a nie ja. Ale nie wolno mi okłamywać go. Staram się mówić prawdę: nie raniąc i nie przechwalając. Jestem też zdania, że nauczyciela winno być stać na to, żeby się przyznać, ze nie jest wszechwiedzący. I ostatni punkt. Nie zabiegać o względy studentów, bo to jest klęska dla obu stron." ("Polityka" 17.04.1976)

 

Najbardziej znaną realizacją, jaką Bardini przygotował ze studentami, były ĆWICZENIA Z SZEKSPIRA (1971) wielokrotnie pokazywane zagranicą, m.in. w Stanach Zjednoczonych.

Po rozstaniu z Teatrem Polskim Bardini był na stałe związany ze scenami łódzkiego Teatru im. Stefana Jaracza, w którym był kierownikiem artystycznym, Teatrem Ateneum, gdzie sprawował funkcję dyrektora naczelnego i artystycznego, a także Teatrem Współczesnym w Warszawie i raz jeszcze Teatrem Polskim. Od połowy lat 60. wystawiał gościnnie w Starym Teatrze w Krakowie i w teatrach warszawskich. Krąg jego zainteresowań wyznaczała starsza i nowsza klasyka.

Bardini realizował swoje przedstawienia głównie w realistycznej tonacji, budując znaczenia i dodatkowe sensy przede wszystkim poprzez prowadzenie aktorów. Jego spektakle wyróżniało bezbłędne rzemiosło i wiara w sens zespołowej pracy nad spektaklem.

Operowe przedstawienia Bardiniego wyróżniały się bardzo dobrą reżyserią tłumów i aktorstwem śpiewaków, porzucających w jego inscenizacjach maniery wykonawców dramatu muzycznego. Zawsze jednak punktem wyjścia nad sceniczną adaptacją opery była dla Bardiniego zapisana w nutach muzyka.

 

"(...) Bogactwo możliwości, jakie daje reżyserowi asemantyczna muzyka może bowiem jeszcze szerzej niż w dramacie pobudzić i ukierunkować realizatorów tego dzieła" - mówił Bardini - "Tylko bagatela - trzeba tej muzyki słuchać. I usłyszeć." ("Teatr" 1976, nr 3)

 

Sporadycznie występował jako aktor, w Teatrze Telewizji: jako Goldberg w URODZINACH STANLEYA Harolda Pintera w reżyserii Zbigniewa Zapasiewicza (1986) i Doktor Marquet w KOBIECIE ZAWIEDZIONEJ Simone de Beauvoir w reżyserii Andrzeja Barańskiego (1995), a także filmach, m.in.: jako Mecenas Axer w SPRAWIE GORGONOWEJ w reżyserii Janusza Majewskiego (1977), Ordynator w SPIRALI (1978) i Profesor Kern w DOTKNIĘCIU RĘKI (1992) Krzysztofa Zanussiego, Mecenas Labrador w BEZ KOŃCA (1985) i Dyrygent w PODWÓJNYM ŻYCIU WERONIKI (1991) Krzysztofa Kieślowskiego.

"Oglądając jego dokonania aktorskie, zwłaszcza późne, miało się wszakże nieodparte wrażenie, iż aktor nie tyle kreuje rolę, ile użycza jej cząstkę samego siebie" - pisał Jacek Sieradzki. - "Mówiąc innymi słowy indywidualność, prywatna, fascynująca osobowość Bardiniego, wchłaniała niejako postacie, które grał, upodobniała je do siebie - niezależnie od rozmaitości zadań aktorskich." ("Rzeczpospolita" 1995, nr 187)

 

Nagrody i odznaczenia:
- 1951 - III nagroda za reżyserię sztuki PRÓBA SIŁ Jerzego Lutowskiego w Teatrze Polskim w Warszawie na FESTIWALU POLSKICH SZTUK WSPÓŁCZESNYCH we Wrocławiu
- 1953 - nagroda państwowa III stopnia za reżyserię przedstawienia SPRAWIEDLIWI LUDZIE Kazimierza Brandysa w Teatrze Polskim w Warszawie
- 1955 - nagroda państwowa II stopnia za reżyserię przedstawienia JULIUSZ I ETHEL Leona Kruczkowskiego w Teatrze Polskim w Warszawie
- 1959 - Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski
- 1963 - nagroda komitetu ds. Polskiego Radia i Telewizji za osiągnięcia w dziedzinie reżyserii radiowej
- 1973 - nagroda ministra kultury i sztuki - tytuł Zasłużony Nauczyciel PRL
- 1976 - nagroda ministra kultury i sztuki z okazji Dnia Nauczyciela; Złoty Ekran w kategorii Indywidualność Telewizyjną; nagroda tygodnika "Przyjaźń" za reżyserię BARBARZYŃCÓW Maksyma Gorkiego w Teatrze Powszechnym w Warszawie
- 1977 - Złoty Szczupak na Festiwalu Telewizyjnym w Olsztynie; nagroda Komitetu ds. Polskiego Radia i Telewizji I stopnia
- 1982 - Nagroda Miasta Warszawy
- 1993 - Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski
- 1994 - Wielki Splendor - nagroda Teatru Polskiego Radia

 

Monika Mokrzycka-Pokora
grudzień 2004

 



Małgorzata Flegel - Siedler

Aktorka Teatru Powszechnego w Łodzi.

 

Ważniejsze daty
- 1960. 07. 22 - Data urodzenia (Łódź)
- 1983 - Wykształcenie - rok ukończenia studiów (Wydział Aktorski PWSFTviT w Łodzi)

 

Filmografia
- 2003-2005 - SPRAWA NA DZIŚ Obsada aktorska (matka Krzysztofa Kluczyka),
- 2002-2006 - SAMO ŻYCIE Obsada aktorska (Stanisława, pacjentka leżąca w szpitalu na jednej sali z Anitą Kubiak),
- 2002 - KARIERA NIKOSIA DYZMY Obsada aktorska (sekretarka Nikosia),
- 2002 - EDI Obsada aktorska (Krysia, bratowa Ediego),
- 2001 - CISZA Obsada aktorska (aptekarka),
- 2000 - KOLEJKA DO ŻYCIA (23), DROGA NA SKRÓTY (24), DZIŚ KAŻDY MA DWADZIEŚCIA LAT (25) w DOM (1980 - 2000; serial tv) Obsada aktorska,
- 1997-2006 - KLAN Obsada aktorska (3 role: pielęgniarka na oddziale nefrologii CZD gdzie leżał Jaś Rafalski (sezon 1999/2000); kandydatka na nianię do Pawła Lubicza jr (sezon 2003/2004); pielęgniarka na oddziale chirurgii szpitala przy Siedleckiej, do którego trafiła Olga Lubicz napadnięta przez podopiecznych Ośrodka Pomocy Młodzieży (sezon 2005/2006)),
- 1997 - POWRÓT Z DALEKIEJ PODRÓŻY (20) w DOM (1980 - 2000; serial tv) Obsada aktorska,
- 1993 - LEPIEJ BYĆ PIĘKNĄ I BOGATĄ Obsada aktorska,
- 1990 - LEŚMIAN Obsada aktorska,

(R) 1998 Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera w Łodzi

 


Absolwenci XV LO – dr inż. Rafał Kiełbik i dr inż. Kamil Rudnicki z Katedry Mikroelektroniki i Technik Informatycznych PŁ - pracują nad niezwykłym urządzeniem. Cieszymy się z sukcesu, jesteśmy dumni z ich pracy i trzymamy kciuki za fantastyczny projekt.

 

ARUZ - polska maszyna do spowalniania czasu”


Gdyby na domowym komputerze precyzyjnie symulować proces powstawania leku, trwałoby to tysiące lat. Najszybszym maszynom na świecie zajęłoby to wieki. Budowane w Łodzi urządzenie uwinie się z tym w rok.

ARUZ, czyli Analizator Rzeczywistych Układów Złożonych, będzie miał kształt walca o wysokości 4 i średnicy 14 metrów. Ma ważyć 40 ton. Specjalnie dla niego wznoszony jest odrębny budynek. Powstaje tuż obok łódzkiego lotniska i ze względu na przelatujące samoloty nie może być aż tak wysoki jak pierwotnie planowano. Z tego samego powodu gigant zostanie zamknięty w klatce Faradaya. Zżerające pół megawata mocy urządzenie nie może w najmniejszym stopniu zakłócać pracy lotniczego portu.

 

Najprościej powiedzieć, że to wyjątkowy superkomputer. Największy taki na świecie. Jednak jego twórcy nie lubią tego określenia. Superkomputery składają się z tysięcy procesorów. ARUZ będzie składał się z układów FPGA (Field Programmable Gate Array). To konfigurowalne układy elektroniczne. Wyglądem przypominają procesory z naszych domowych komputerów. W odróżnieniu od nich układy FPGA można wielokrotnie przeprogramowywać, nawet gdy już zostaną zamontowane w urządzeniu. ARUZ będzie miał ich 25 tysięcy.

 

Setki lat obliczeniowych

Urządzenie powstanie w łódzkim Technoparku. Na początku będą korzystali z niego chemicy. Żeby wytłumaczyć, do czego będzie im służył, trzeba wrócić pamięcią do roku 1959. Wtedy to dwóch amerykańskich fizyków, Bernie Alder i Thomas Wainwright, przeprowadziło symulację ruchu cząstek na płaskiej powierzchni. Wymyślili, jak przewidywać strukturę substancji powstałej ze zmieszania dwóch składników. Ale żeby powstał symulator do analizy takich ruchów, potrzebne było stworzenie algorytmu opisującego to zjawisko. Zadania podjął się prof. Tadeusz Pakuła, chemik z Politechniki Łódzkiej.

 

Profesor przygodę z nauką zaczynał od studiowania fizyki na Uniwersytecie Łódzkim. Habilitował się na PŁ. Uczelnia ta była jego pracodawcą do 1973 roku. Potem został pracownikiem Centrum Badań Molekularnych i Makromolekularnych Polskiej Akademii Nauk. W międzyczasie wykładał na uniwersytetach w Mainz i Kioto. Od 1995 roku dodatkowo pracował w Instytucie Polimerów PŁ.

Opracowany przez prof. Pakułę algorytm opisywał zjawisko odkryte przez Aldera i Wainwrighta. Nawet wykraczał poza osiągnięcie naukowców zza oceanu. Amerykanie przeprowadzali symulacje w dwóch wymiarach. A przecież w rzeczywistości cząsteczki poruszają się w przestrzeni trójwymiarowej. Algorytm Pakuły, nazwany Dynamic Lattice Liquid (dynamika cieczy złożonych), uwzględniał to wszystko.

 

Szybko okazało się, że DLL wymaga ogromnych mocy obliczeniowych. Nie pomogłyby nawet istniejące wtedy superkomputery. Ich zasadnicza wada wynikała z budowy. Tysiące procesorów przy tego typu obliczeniach nie mogło pracować równolegle - jeden czekał z obliczeniami, aż swoją pracę skończy inny. Dlatego z obsługą algorytmu radziły sobie bardzo słabo. Symulacja złożonych procesów trwałaby na nich setki lat! Stąd pomysł zbudowania komputera specjalnie do obsługi algorytmu Pakuły. ARUZ będzie mógł działać równolegle, symulując zachowanie nawet miliona molekuł jednocześnie.

 

Spowolnić czas

W 2004 roku zespoły chemików i elektroników z PŁ wzięły się do pracy. - Na początku nie było to łatwe - przyznaje dr Rafał Kiełbik z Katedry Mikroelektroniki i Technik Informatycznych PŁ. - Chemikom trudno zrozumieć, o czym mówią koledzy elektronicy i odwrotnie. Ale warto próbować, bo najciekawsze odkrycia dokonują się na granicy dziedzin wiedzy.

 

Przez 10 lat na uczelni zgromadzono ogromną wiedzę na temat algorytmu i tego, jak powinno wyglądać urządzenie stworzone specjalnie pod niego. Zgłoszono cztery patenty, powstały doktoraty i prace magisterskie. Wreszcie wykonano prototypy. Dopiero wtedy było pewne, że urządzenie pozwalające w rozsądnym czasie symulować zjawiska, wykorzystując algorytm prof. Pakuły, da się zbudować.

- Dzięki temu można symulować reakcje, które trwają ułamki sekund. A ponadto przeanalizować ich przebieg. W laboratorium to niemożliwe - mówi Robert Szewczyk z Ericpola, czyli firmy, która zbuduje ARUZ-a.

 

W laboratorium naukowcy, robiąc eksperyment, na przykład chemiczny, znają składniki potrzebne do jego przeprowadzenia i efekt, czyli substancję powstałą w jego wyniku. Nie wiedzą jednak, co działo się w trakcie. Za pomocą ARUZ-a da się prześledzić każdy etap takiej reakcji. - To trochę tak, jakby spowolnić czas - tłumaczy Szewczyk.

 

Unikalna wiedza potrzebna do zbudowania ARUZ-a została przekazana przez Politechnikę Łódzką łódzkiemu Technoparkowi. To instytucja, która ma dbać o komercjalizację badań naukowych. Szczególnie z zakresu bio- i nanotechnologii. Jej właścicielem jest miasto Łódź, ale udziały mają również łódzkie uczelnie. Za unijne pieniądze Technopark zbudował obiekt o nazwie BioNanoPark. Są w nim dobrze wyposażone laboratoria dla naukowców i przedsiębiorców. Inwestycję ukończono rok przed czasem, czym chętnie chwaliła się Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Kiedy więc znalazła oszczędności, bez wahania dała dodatkowe 100 mln zł na rozszerzenie BioNanoParku. I właśnie w ramach tego rozszerzenia powstaje ARUZ.

 

Zastosowanie komercyjne

Samo urządzenie zbuduje łódzka firma informatyczna Ericpol. Wiedzą, jak to zrobić, podzielą się z nią specjaliści z PŁ. Zespół tworzy około 20 osób. To naukowcy, inżynierowie i osoby odpowiedzialne za biznesową część przedsięwzięcia. Bo w przyszłości ARUZ ma na siebie zarabiać.

 

Możliwość przekonfigurowania układów FPGA, z których będzie wykonany, to ogromna zaleta tego projektu. Początkowo urządzenie będzie służyło do badania reakcji chemicznych. Jednak jego zastosowanie może być dużo szersze. ARUZ-em da się symulować wszystkie zjawiska wymagające dużych mocy obliczeniowych. Z urządzenia skorzystają meteorolodzy do prognozowania pogody, ekonomiści zbadają mechanizmy rządzące gospodarką, a socjologowie - zachowania społeczeństw.

 

Twórcy projektu liczą na komercyjne zastosowanie. Mają nadzieję, że firmy chętnie wynajmą je do badań.

- Zamiast prowadzić skomplikowane, długotrwałe i drogie badania w laboratorium, można symulować eksperymenty, oszczędzając czas i pieniądze. To powinno przyciągnąć przemysł - ocenia dr Kiełbik.

Na przykład, jeśli chcielibyśmy zrobić wierną symulację powstawania nowego leku, na normalnym komputerze zabrałoby to tysiące lat. Na superkomputerach złożonych z ponad 100 tys. procesorów - kilkaset lat. ARUZ skróci ten czas do około roku. A to znaczy, że projekty dzisiaj niewykonalne staną się możliwe.

 

Urządzenie będzie gotowe w lipcu 2015 r. Jego koszt to 20 mln zł, nie licząc budynku. Niestety, prof. Pakuła nie zobaczy namacalnego efektu swoich badań. Zmarł w 2005 r., rok po rozpoczęciu prac nad projektem.

 

Gazeta Wyborcza, 16.09.2014, Michał Frąk

 


Nagrody dla łódzkich naukowców


„Prezydium Polskiej Akademii Nauk nagrodziło pięciu naukowców z Łodzi, którzy wsławili się imponującym dorobkiem naukowym. Wyróżniono ich w pięciu kategoriach: nauki humanistyczne, biologiczno-medyczne, ścisłe, techniczne i twórczość artystyczna. Prezydium PAN brało pod uwagę nie tylko innowacyjny charakter ich pracy, ale także liczbę publikacji.

W kategorii nauk biologiczno-medycznych po raz pierwszy doceniono psychiatrę. Dr Piotr Gałecki z Uniwersytetu Medycznego odebrał nagrodę m.in. za odkrycie związku między zaburzeniami depresyjnymi, a stanami zapalnymi w organizmie człowieka. W kategorii nauk humanistycznych wyróżnienie odebrał dr Tomasz Majewski, kulturoznawca z Uniwersytetu Łódzkiego. Prezydium doceniło też dwóch naukowców z Politechniki Łódzkiej - dr Katarzynę Pernal i dr Tomasza Czyszanowskiego. Za dorobek artystyczny nagrodzono dr Magdalenę Soboń z ASP w Łodzi.”

 

Czytaj więcej: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/577173,nagrody-dla-lodzkich-naukowcow-zdjecia,id,t.html

 

To artykuł z 2012 roku. Dzisiaj Katarzyna  Pernal to już profesor nadzwyczajny  Politechniki Łódzkiej. Pracuje na Wydziale Fizyki Technicznej, Informatyki i Matematyki Stosowanej w Instytucie Fizyki. Profesor Pernal to absolwentka XV Liceum Ogólnokształcącego, laureatka Olimpiady Chemicznej w latach 1992-93 i 1993-94, podopieczna wybitnej chemiczki Stanisławy Hejwowskiej. Profesor, choć studiowała chemię, dzisiaj jest specjalistką w dziedzinie fizyki teoretycznej,  w swojej rozprawie habilitacyjnej zajmowała się rozwojem i zastosowaniem funkcjonałów jednoelektronowej zredukowanej macierzy gęstości.

 

Publikacje:

2009, Third-order dispersion energy from response functions, The Journal of Chemical Physics, Katarzyna Pernal, Krzysztof Szalewicz | Artykuł

2009, Orbital-Free Effective Embedding Potential: Density-Matrix Functional Theory Case, International J. of Quantum Chemistry, Katarzyna Pernal, Tomasz Wesołowski | Artykuł

2009, Excitation energies with time-dependent density matrix functional theory: Singlet two-electron systems, Journal of Chemical Physics, Klaas J.H. Giesbertz, Katarzyna Pernal, Oleg V. Gritsenko, Jan Baerends | Artykuł

2009, Dispersionless density functional theory, Physics Review Letters, K. Pernal, R. Podeszwa, K. Patkowski, K. Szalewicz | Artykuł

2007, Time-dependent density-matrix-functional theory, PHYSICAL REVIEW A, K. Pernal, O. Gritsenko, E. J. Baerends | Artykuł

2007, Adiabatic approximation of time-dependent density matrix functional response theory , Journal of Chemical Physics, K. Pernal, K. Giesbertz, O. Gritsenko, E. J. Baerends | Artykuł

2006, Unoccupied Natural Orbitals in Two-Electron Coulombic Systems, Chemical Physics Letters, vol. 430, nr 1-3, Jerzy Cioslowski, Katarzyna Pernal | Artykuł

2006, Coupled-Perturbed Density-matrix Functional Theory Equations. Application to Static Polarizabilities, Katarzyna Pernal, E. Baerends | Artykuł

2005, Local-density-matrix Appoximation: Exact Asymptotic Results for High-density Homogeneous Electron Gas, Katarzyna Pernal, J. Cioslowski | Artykuł

2005, Local density-matrix approximation: exact asymptotic results for a high density homogeneous electron gas, Physics Review B, J. Ciosłowski, K. Pernal | Artykuł

 



Joanna Wysocka to kolejna absolwentka XV LO, laureatka Olimpiady Chemicznej i podopieczna Stanisławy Hejwowskiej, która zrobiła karierę naukową. Pracuje dzisiaj w Stanford School of Medicine i pracuje jako główny badacz.

 

Publikacje:

Epigenomic Annotation of Enhancers Predicts Transcriptional Regulators of Human Neural Crest. Rada-Iglesias A, Bajpai R, Prescott S, Brugmann SA, Swigut T, Wysocka J. Cell Stem Cell. 2012

A unique chromatin signature uncovers early developmental enhancers in humans. Rada-Iglesias A, Bajpai R, Swigut T, Brugmann SA, Flynn RA, Wysocka J. Nature. 2011; 470 (7333): 279-83

Sequence-specific regulator Prdm14 safeguards mouse ESCs from entering extraembryonic endoderm fates. Ma Z, Swigut T, Valouev A, Rada-Iglesias A, Wysocka J. Nat Struct Mol Biol. 2011; 18 (2): 120-7

CHD7 cooperates with PBAF to control multipotent neural crest formation. Bajpai R, Chen DA, Rada-Iglesias A, Zhang J, Xiong Y, Helms J, Chang CP, Zhao Y, Swigut T, Wysocka J. Nature. 2010; 463 (7283): 958-62

Chromatin remodelling factor Mll1 is essential for neurogenesis from postnatal neural stem cells. Lim DA, Huang YC, Swigut T, Mirick AL, Garcia-Verdugo JM, Wysocka J, Ernst P, Alvarez-Buylla A. Nature. 2009; 458 (7237): 529-33

Jarid2/Jumonji coordinates control of PRC2 enzymatic activity and target gene occupancy in pluripotent cells. Peng JC, Valouev A, Swigut T, Zhang J, Zhao Y, Sidow A, Wysocka J. Cell. 2009; 139 (7): 1290-302


źródło - http://stemcellphd.stanford.edu/faculty/joanna-wysocka.html


 

Absolwent XV Liceum, Mikołaj Słabicki to kolejny laureat Olimpiady Chemicznej, podopieczny Stanisławy Hejwowskiej. W swoim czasie sporo o nim pisano w prasie.

 

Okiełznać bakterie [fragment artykułu z „Dziennika Łódzkiego”]

 

Mikołaj Słabicki studiuje na IV roku biotechnologii w Centrum Kształcenia Międzynarodowego Politechniki Łódzkiej. O wyborze kierunku studiów zdecydował jeszcze w XV Liceum. Potrafił wtedy godzinami siedzieć w pracowni i robić doświadczenia – na przykład syntezy chemicznej barwnika. Poznawanie właściwości różnych substancji to była jego pasja.

 

– Od drugiego roku zdecydowałem się na indywidualny tok studiowania. Pomogła mi dobra średnia ocen – mówi Mikołaj Słabicki. – Dzięki temu korzystam z wykładów na innych wydziałach na politechnice i na uniwersytecie. Wybrałem między innymi zajęcia z immunologii na biologii. Gdybym kiedykolwiek układał plan zajęć dla studentów, podzieliłbym zajęcia na bloki tematyczne, które realizowano by jedne po drugich, a nie jednocześnie.

 

Mikołaj studiował pół roku w Danii, praktyki miał w Niemczech. Podobał mu się zachodni system nauki, uwzględniający w dużym stopniu samodzielną pracę studentów, stymulowanie ich do logicznego rozumienia zdarzeń, pomijanie w większym niż w Polsce stopniu informacji pamięciowych, dostępnych w zbiorach wykresów, tablic. W Danii polubił jazdę na rowerze. Do dziś od wiosny do jesieni dojeżdża na uczelnię na dwóch kołach.

 

Matka Mikołaja wpoiła mu miłość do sztuki i muzyki. Na co dzień zaraża humanizmem dzieci i młodzież w Pałacu Młodzieży. Pełni tam funkcję wicedyrektora. Ojciec jest absolwentem wydziału elektrycznego PŁ. Pracuje w Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Siostra Małgosia studiuje pedagogikę na UŁ.

 

– Spędzanie czasu z rodziną uspokaja mnie. My lubimy być ze sobą – mówi Mikołaj. – Słuchamy jazzu, rocka, rozmawiamy o wakacyjnych podróżach. Lubię żeglować, uprawiam windsurfing, nie wyobrażam sobie wakacji bez pobytu na Mazurach. W ubiegłym roku udało mi się zdobyć patent sternika jachtowego.

 

Mikołaj od niedawna jest wiceprzewodniczącym studenckiego koła naukowego „Ferment”. Bardzo zaangażował się w organizację seminariów, konferencji, Forum Młodych Biotechnologów.

 

W przyszłości Mikołaj chce pracować tam, gdzie każdy dzień będzie wyzwaniem. Od dzieciństwa uczy się angielskiego, niemieckiego i rosyjskiego, dlatego nie potrafi powiedzieć, czy zostanie w Polsce, czy podejmie pracę w Niemczech lub Francji.

 

Grzegorz Kondek: Finał konkursu Primus Inter Pares [fragment]

 

30 września 2004 w Belwederze odbył się finał konkursu Primus Inter Pares. Nagrody z rąk Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego otrzymali najlepsi studenci.

 

LISTA FINALISTÓW OGÓLNOPOLSKIEJ EDYCJI KONKURSU PRIMUS INTER PARES 2004

 

1. Anna Barańska - Radom

2. Mariusz Bedla - Kielce

3. Paulina Borysewicz - Trójmiasto

4. Anna Dominiak - Opole

5. Iwona Flanc - Szczecin

6. Agnieszka Franków Żelazny - Wrocław

7. Mateusz Hędzelek - Poznań

8. Wojciech Igras - Częstochowa

9. Jowanka Jakubek - Warszawa

10. Bartosz Karaszewski - Olsztyn

11. Remigiusz Kijak - Bydgoszcz

12. Marta Kowalska - Pułtusk

13. Aneta Mancewicz - Toruń

14. Andrzej Parafian - Białystok

15. Grzegorz Piekarski - Słupsk

16. Barbara Sensuła - Katowice

17. Mikołaj Słabicki - Łódź

18. Karolina Wysocka - Zielona Góra

19. Urszula Stachewicz - Kraków

20. Waldemar Ziętek - Lublin  […]

 

Niezwykle ważnym czynnikiem, branym pod uwagę przy wyłanianiu "najlepszego wśród równych", była aktywność społeczna kandydatów na uczelniach macierzystych oraz poza ich murami. Kandydat musiał legitymować się wysoką średnią ocen, znajomością języków obcych, działalnością na rzecz środowiska akademickiego, publikacjami naukowymi, wnioskami racjonalizatorskimi, aktywnym udziałem w konferencjach i seminariach naukowych, jak również poparciem władz macierzystej uczelni.

 




Marta Spychalska jest współautorką „Słownika sloganów reklamowych” (PWN, 2009). Pracowała w agencjach reklamowych jako copywriterka. Absolwentka Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na UW, stypendystka Collegium Invisibile. W XV LO podopieczna Barbary Matusiak - była laureatką Olimpiady Literatury i Języka Polskiego i zwyciężczynią Ogólnopolskiego Konkursu Mickiewiczowskiego.

 

Ola Rzążewska: Anatomia reklamy


O tym, że prawie robi bardzo wielką różnicę, o świstaku, który już nie zawija w sreberka i o wszystkomających telefonach opowiada Marta Spychalska, współautorka „Słownika sloganów reklamowych”.

Jak doszło do powstania tego szczególnego słownika?

Inicjatywa wyszła od prof. Jerzego Bralczyka i wydawnictwa PWN, które stworzyło serię poświęconą współczesnej polszczyźnie. W tej pracy ciekawe było rozkładanie na czynniki pierwsze haseł reklamowych, o których wiedziałam, że działają, bo i na mnie też działały, ale jeszcze nie byłam pewna, w jaki sposób mnie uwodzą. Więc po kolei je rozmontowywałam i dochodziłam do tego, że czasem działa nawet najzwyczajniejszy zaimek czy spójnik. Są np. hasła zbudowane według wzorca „bez czegoś”, a więc bez problemów, bez strat, „bez nalotu, bez kłopotu”. Jest to hasło, które w krótkiej formie przedstawia wizję lepszego życia, z którego usunięto ten element, który nam szkodził. A są też formuły „z”, w których dodaje się coś pozytywnego, np. „żyj z pomysłem”, „życie ze smakiem”. Pracując nad słownikiem, rozkładałam slogany na części pierwsze – to była taka anatomia reklamy.

A jaki jest Pani ulubiony slogan reklamowy?

Chyba najbardziej lubię slogany marki Żywiec z ostatnich lat: „Polakom gratulujemy Żywca” czy słynną reklamę: „Prawie robi wielką różnicę”. To są tak inteligentne i dowcipne teksty, jakich jest teraz w reklamie coraz mniej. Hasła Żywca odchodziły od typowego języka korzyści, od mówienia tylko o produkcie i dawały coś więcej. Bo formuła: „Prawie robi wielką różnicę” stała się wzorcem wypowiedzi, który mógł być łatwo wyprowadzony z kontekstu reklamowego i doskonale się sprawdzić w prywatnych konwersacjach. Ten schemat można było w konkretnej sytuacji samodzielnie uzupełniać, odnosząc do „tu i teraz” i odnawiać go inaczej za każdym razem. W podobny sposób można się było posługiwać także charakterystycznym osłabieniem „prawdopodobnie jakiś” z hasła: „Prawdopodobnie najlepsze piwo na świecie” które przerabiane na wiele sposobów, również dostarczało wzorca przydatnego w sytuacjach prywatnych.

Lubię też całą serię reklam z Kabaretem Mumio – w tych spotach nie mówi się wprost o produkcie, ale tworzy się pewien teatrzyk absurdu. Podsłuchiwanie języka potocznego z jego niepewnością, błędami i dziwnymi konstrukcjami – to się doskonale w tych reklamach udało.

Czy starsze reklamy chętniej bawiły się z widzem, puszczały do niego oko?

Wydaje mi się, że w latach 90. panowała większa swoboda, przyzwolenie na dowcip, inteligentną grę z odbiorcą, zabawy językowe. Wystarczy przypomnieć słynną kampanię piwa Bosman z hasłem: „Bezalkoholowe, ale buja” i charakterystycznym mrugnięciem okiem czy przebiegłe kampanie wódek „WTK Soplica” czy „Łódka Bols”. Na pewno częściej sięgano do tekstów kultury i nawiązywano do nich w hasłach, np. „Ojciec, prać”, „Fortuna owocem się toczy”, „Nie ma jak u Malmy” czy „Słodki przedmiot pożądania”.

A teraz często nam się wydaje, że wszystkie reklamy są takie same, że już to gdzieś słyszeliśmy.

Mam wrażenie, że język się już trochę wyczerpuje, ponieważ zasób słów, który można wykorzystać w reklamie do powiedzenia czegoś pozytywnego o naszej marce nie jest z gumy. Prawdopodobnie copywriterzy przez te dwadzieścia parę lat powiedzieli już na tysiąc różnych sposobów, że u nas jest tanio, najtaniej, że nasz produkt jest skuteczny, wykorzystali większość związków frazeologicznych, które da się jakoś odwrócić, sparafrazować i zbudować slogan w rodzaju: „Kichaj na przeziębienie” czy „Masz ból z głowy”. Teraz hasła zaczynają się powtarzać. Dobrym przykładem jest konstrukcja „z natury dobry”, „z natury skuteczny”, która wykorzystuje tę dwuznaczność, że określenie „z natury” oznacza naturalne pochodzenie, ale i naturę przedmiotu. I to już się pojawiało na wiele sposobów w odniesieniu do różnych marek.

Czy można wskazać różnice między reklamami dzisiejszymi a tymi z początków lat 90.?

Wtedy reklama była czymś świeżym, więc copywriterzy mieli wielkie pole do popisu, bo to, co robili, było pionierskie. Polacy żyli wtedy reklamą, mówili reklamą – np. powtarzali: „z pewną taką nieśmiałością” i „z siłą wodospadu”. Sama pamiętam, że byłam zachęcana do mycia zębów reklamowym tekstem, czyli: „Aniu, czas na Colgate”. Reklama jako coś nowego w latach 90. silnie na nas wpływała i prawdopodobnie język reklamy działał na nas bardziej, mocniej zakorzeniał nam się w umysłach, zapamiętywaliśmy te teksty, bo były czymś nowym. Teraz już to wszystko słyszeliśmy, już to znamy, jesteśmy na to coraz bardziej uodpornieni, a poza tym tych reklam jest coraz więcej. Doszedł internet, doszły nowe nośniki. Powstał taki szum, że pewnie stajemy się coraz bardziej głusi na reklamę.

Ale czy to znaczy, że hasła reklamowe przed laty były skuteczniejsze?

Moim zdaniem tak, choć nie prowadziłam badań na ten temat. Ale wydaje mi się, że wtedy wystarczył dobry tekst, żebyśmy zapamiętali markę i aby odniosła ona sukces. Dobrym przykładem jest tu Frugo, które zresztą nawiązało ostatnio do stylistyki, która tak dobrze je sprzedawała. Zresztą podobnie postąpił Okocim. Hasło „Mariola Okocim spojrzeniu”, które tak lubiliśmy w latach 90., powróciło teraz – tak jakby w tamtej starej reklamie zauważono znowu potencjał. Na pewno reklam było wtedy mniej, miały większe szanse, by zaistnieć, a i my chcieliśmy dać się uwieść reklamie. Chcieliśmy mieć kontakt z tym atrakcyjnym światem przez nią pokazywanym, z ogrodami miłości i smakiem raju. Teraz, gdy ten „smak raju” atakuje nas od tylu lat, to siłą rzeczy zobojętnieliśmy.

Co więc mogą zrobić twórcy reklam, by do nas trafić? Może powinni postawić na jakieś techniki retoryczne?

Zawsze korzystali z takiego arsenału środków retorycznych, który został wypracowany dobre 2 tysiące lat temu. Są to na przykład powtórzenia ułatwiające zapamiętanie całości („Zawsze czysto, zawsze sucho, zawsze pewnie”), zmysłowe, obrazowe metafory („Otul się zapachem świeżości”) czy wyraziste antytezy („Niemiecka precyzja, hiszpański temperament”) – takie środki zawsze działały i nadal się z nich korzysta.

Dzisiaj slogany coraz częściej idą w stronę minimalizmu, np. „Telekomunikacja Polska. Bliżej” czy „Zelmer. Niezawodnie”. Jedno słowo, które mówi wszystko – w odróżnieniu od sloganu rozbudowanego, jak np.: „Jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać?”, w którym jest przeprowadzony cały tok rozumowania.

Czy ten minimalizm słowny jest skuteczny?

Moim zdaniem tak. Jestem przekonana, że już wiele zostało powiedziane i nie ma sensu stawać na głowie i mówić za dużo. Czasem wystarcza jedno słowo, które na tle tego całego szumu reklamowego zaczyna się wyróżniać. Bo może właśnie w ten sposób Zelmer stanie się dla nas synonimem niezawodności?

A co z neologizmami w reklamach? Czy to nowe zjawisko?

Nie, neologizmy były w reklamach już dawniej. Pamiętam hasło Warzywka, które mi się bardzo spodobało: „Warzywko najwarzywniejsze w kuchni”. To slogan, który mówi wszystko o warzywności, jakości i samej istocie Warzywka. Użyto bardzo ładnego neologizmu, zbudowanego zgodnie z zasadami polszczyzny, nie naginającego jej jak hasło: „Twixnijmy to razem”. Hasło Warzywka, wykorzystując plastyczność polszczyzny, powiedziało to, co należało powiedzieć o produkcie. Albo „wszystkomające telefony”, „wielka wyprz”, „czasowstrzymywacz” z reklam Plusa. Te hasła są bardzo atrakcyjne, mają odcień żartobliwy i to się może podobać. Była też kiedyś taka reklama Fanty: „Pij ta Fanta, bądź bamboocha”, utrzymana w egzotycznej stylistyce, skierowana do młodych ludzi. Takie eksperymenty zawsze przyciągają uwagę odbiorcy, bo są inne, dziwne i wymagają rozszyfrowania.

Mówi się, że wielką siłą reklamy jest to, że wchodzi do języka, którym posługujemy się na co dzień.

I najczęściej jest to bardzo duże nadużycie. Bo co z tego, że jakieś sformułowanie wchodzi do języka, jeśli po 2 miesiącach z niego wychodzi? Cytaty z dobrej literatury czy np. z piosenek Kabaretu Starszych Panów, gdy się już dostawały do tych naszych codziennych konwersacji, to mogły przetrwać tam dziesiątki lat. Natomiast kawałki reklam dostają się tam tylko na chwilę. Przez moment są modne, wymieniamy się nimi w rozmowie, a po niedługim czasie stają się obciachowe. A poza tym zapominamy o nich, bo reklamy też mają swój okres przydatności do spożycia. Oczywiście zdarzają się wyjątki – jeśli L’Oreal mówi od kilkudziesięciu lat: „Jesteś tego warta”, to hasło zakorzenia się w kulturze i języku na dobre. Natomiast przelotne mody – choćby świstak, który zawijał w sreberka, czy łyżka, która mówiła na to: niemożliwe – szybko znikają.


źródło - http://wspolnymianownik.pl/czytaj.php?s=wywiady&a=marta-spychalska


 

Dr Michał Ponczek, absolwent XV LO, jako podopieczny Stanisławy Hejwowskiej był finalistą Olimpiady Chemicznej. Dziś pracuje na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska  UŁ. Jego zainteresowania badawcze to: Dokowanie małocząsteczkowych  ligandów do białek hemostazy (AutoDock); Ewolucja i filogenetyka molekularna białek, w szczególności białek hemostazy - badania bioinformatyczne; Molekularne mechanizmy modyfikacji molekularnych białek hemostazy krwi wywoływanych przez reaktywne formy azotu i tlenu.

 

Ukończył biologię na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego, uzyskując tytuł magistra biologii o specjalności biochemia. W latach 2003-2007 był doktorantem Studium Doktoranckiego Biochemiczno-Biofizycznego UŁ. Rozprawę doktorską obronił 9 października 2007 roku, a 23 października 2007 roku został mu nadany stopień doktora. W 2007 roku ukończył także Podyplomowe Studium Informatyki na Wydziale Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Łódzkiego. Od 11 kwietnia do 11 lipca 2008 roku przebywał na ufundowanym przez EMBO trzymiesięcznym stażu naukowo-szkoleniowym (EMBO Short Term Fellowship ASTF 83.00-2008) na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego (UCSD) w USA pod opieką naukową profesora R.F. Doolittle. Zatrudniony jest od 1 grudnia 2008 roku w Katedrze Biochemii Ogólnej Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UŁ na etacie adiunkta. W 2009 roku otrzymał stypendium konferencyjne Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej na wyjazd do Pragi na 34-ty Kongres FEBS. W tym samym roku został wyróżniony zespołową nagrodą Rektora Uniwersytetu Łódzkiego stopnia pierwszego za cykl publikacji pt. "Biochemiczne zmiany w układzie krążenia wywołane stresem oksydacyjnym" - wraz z prof. dr. hab. Barbarą Wachowicz, dr. hab. Beatą Olas, dr. hab. Haliną Małgorzatą Żbikowskiej, dr. hab. Pawłem Nowakiem i dr Joanną Saluk-Juszczak. Od czerwca 2011 jest podwykonawcą zadania 17 projektu POIG.01.01.02-02-001/08-00 WROVASC - "Zintegrowane Centrum Medycyny Sercowo-Naczyniowej", w ramach finansowanego z funduszy Unii Europejskiej Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, na lata 2007-2013 (Priorytet 1. Badania i rozwój nowoczesnych technologii, Działanie 1.1. Wsparcie badań naukowych dla budowy gospodarki opartej na wiedzy, Poddziałanie 1.1.2. Strategiczne programy badań i prac rozwojowych).

 

Wybrane publikacje:

 

Ponczek MB, Bijak MZ, Nowak PZ. Evolution of Thrombin and Other Hemostatic Proteases by Survey of Protochordate, Hemichordate, and Echinoderm Genomes. J Mol Evol (2012) 74: 319–331

Bijak M, Kolodziejczyk-Czepas J, Ponczek MB, Saluk J, Nowak P. Protective effects of grape seed extract against oxidative and nitrative damage of plasma proteins. Int J Biol Macromol (2012) 11: 183-187

Bijak M, Nowak P, Borowiecka M, Ponczek MB, Zbikowska HM, Wachowicz B. Protective effects of (-)-epicatechin against nitrative modifications of fibrinogen. Thromb Res (2012) 130: e123-e128

Bijak M, Saluk J, Ponczek MB, Nowak P. Antithrombin Effect of Polyphenol-Rich Extracts from Black Chokeberry and Grape Seeds. Phytother Res (2012)

Miller E, Walczak A, Saluk J, Ponczek MB, Majsterek I.  Oxidative modification of patient’s plasma proteins and its role in pathogenesis of multiple sclerosis. Clin Biochem (2012) 45: 26-30

Polac I, Borowiecka M, Wilamowska A, Bijak M, Ponczek MB, Nowak P. Changes in hemostatic parameters after oral and transdermal hormone therapy in postmenopausal women. Gynecol Endocrinol (2011) 27: 692-695

Saluk-Juszczak J, Pawlaczyk I, Olas B, Kołodziejczyk J, Ponczek M, Nowak P, Tsirigotis-Wołoszczak M, Wachowicz B, Gancarz R. The effect of polyphenolic-polysaccharide conjugates from selected medicinal plants of Asteraceae family on the peroxynitrite-induced changes in blood platelet proteins. Int J Biol Macromol (2010) 47: 700-705

Borowiecka M, Polac I, Nowak P, Radwan P, Ponczek MB, Wachowicz B. Changes in hemostatic parameters after oral hormone therapy in postmenopausal women. J Womens Health (2010) 19: 2267-2270

Ponczek MB, Gailani D, Doolittle RF. Evolution of the contact phase of vertebrate blood coagulation. J Thromb Haemost. (2008) 6: 1876-1883

Ponczek MB, Nowak P, Wachowicz B. The effects of nitronium ion on nitration, carbonylation and coagulation of human fibrinogen. Gen Physiol Biophys (2008) 27: 55-58

Nowak P, Zbikowska HM, Ponczek M, Kolodziejczyk J, Wachowicz B. Different vulnerability of fibrinogen subunits to oxidative/nitrative modifications induced by peroxynitrite: Functional consequences. Thromb Res (2007) 121: 163-174.

Olas B, Nowak P, Ponczek M, Wachowicz B. Resveratrol, a natural phenolic compound may reduce carbonylation proteins induced by peroxynitrite in blood platelets.  Gen Physiol Biophys (2006) 25: 215-222

Olas B, Nowak P, Kolodziejczyk J, Ponczek M, Wachowicz B. Protective effects of resveratrol against oxidative/nitrative modifications of plasma proteins and lipids exposed to peroxynitrite. J Nutr Biochem (2006) 17: 96-102


źródło - http://web.biol.uni.lodz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=220&Itemid=158


 

Dr Małgorzata Karpińska-Krakowiak, absolwentka XV LO, jest od lat związana w Katedrą Marketingu Międzynarodowego i Dystrybucji Uniwersytetu Łódzkiego. Jako Strategy Manager pracuje również w łódzkiej agencji marketingowej Great Open House. Realizowała projekty dla różnych marek: TPSA, Vision Express, Storck, Nestle, Wyborowa, Masterfoods, Colgate-Palmolive, Polkomtel, Pepsi etc.

 

Zajmuje się komunikacją marketingową i strategią, bada zachowania konsumenta; prowadzi badania w obszarze zarządzania marką, zachowań konsumentów oraz wykorzystania nowoczesnych technologii w reklamie i promocji.

 

Ważniejsze publikacje:

 

– Zakupy w Internecie — przegląd najnowszych kierunków badawczych w zakresie segmentacji e-nabywców, [w:] „Handel Wewnętrzny”, nr 3: 2011, s. 72–78.

– Festivalisation of the city. Contemporary examples, [w:] Urban People, Wydawnictwo Uniwersytetu Karola, Praga, 2009, s. 54-68.

– Sponsoring wydarzeń kulturalnych jako forma przeniesienia znaczeń. Uwarunkowania kierunku transferu wizerunku marki, [w:] Marketing kultury. Nowe wyzwania oraz nowe kierunki działania, Wydawnictwo Katedry Marketingu Międzynarodowego i Dystrybucji Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2008, s. 91–109.

– City Image as Reflected through Festivals. About Łódź and the Camerimage Festival, Journal of Urban Ethnology, Vol. 7: 2005, s. 63–72.

 

źródło - https://reklamaodkuchni.evenea.pl/strona/?ESID=370


 

Dr hab. Agnieszka Maria Kobrzycka [z domu Kowara]. Języka polskiego uczyły ją w XV LO Barbara Matusiak i Małgorzata Zakrzewska. Pracuje w Katedrze  Oświecenia i Literatury Stosowanej. W latach 1990-1997 studiowała filologię polską i historię sztuki na UŁ. W roku 2004 obroniła dysertację doktorską poświęconą twórczości Anny Mostowskiej, autorki pierwszych w Polsce powieści gotyckich. W roku 2014 uzyskała stopień doktora habilitowanego. Jest historykiem literatury, członkiem Towarzystwa Badań nad Wiekiem Osiemnastym. Na Wydziale Filologicznym pełni funkcję Pełnomocnika Dziekana do spraw osób niepełnosprawnych. Opiekuje się Kołem Naukowym Miłośników Oświecenia. Jej zainteresowania naukowe to:  literatura polskiego i europejskiego oświecenia; współczesna literatura angielska; antropologia; socjologia; historia sztuki.

 

Opublikowane książki Agnieszki Kobrzyckiej:

 

Zjawy i ruiny społecznie użyteczne. O problematyce wartości w prozie Anny Mostowskiej, Oficyna Wydawnicza Tercja, Łódź 2007, ss. 216 (monografia twórczości Anny Mostowskiej).

Wśród Oświeconych. Studia i eseje o literaturze wieku rozumu, Warszawa 2011.

Na tropie głupoty. Charakterystyka zjawiska w literaturze polskiego oświecenia, Warszawa 2013.

 

inne publikacje:

 

Skąd się biorą duchy, czyli o stosunku Mostowskiej do powieści grozy, „Prace Polonistyczne” 1995, S. L, s. 177–195.

„Astolda” Anny Mostowskiej jako epos, [w:] Na przełomie Oświecenia i Romantyzmu. O sytuacji w literaturze polskiej lat1793-1830, red. Piotr Żbikowski, Rzeszów 1999, s. 207–218.

Dobroczynność według Krasickiego — kilka refleksji, „Prace Polonistyczne” 2005, LX, s. 177–191.

Dyptyk z Adamem i Ewą, czyli o „Alegorii” i „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadkach” Ignacego Krasickiego, „Prace Polonistyczne” 2006, S. LX, s. 177–184.

Inspiracje antyczne w kulturze (współautorstwo: Anna Przybył WODN), „Przegląd Edukacyjny” nr 2/2006, s. 12–15 (propozycje prezentacji maturalnych).

Sztuka cerkiewna — dzieje i symbolika, „Przegląd Edukacyjny” nr 3/2006, s. 2–4.

„Wierszykarnia” Danuty Wawiłow, czyli co straszy w szkolnej bibliotece, „Przegląd Edukacyjny” nr 4/2006, s. 12–15.

„Do Boga” Franciszka Dionizego Kniaźnina. Między nocą i świtem. Mistyczna zaduma puławskiego poety, „Ruch Literacki” R. XLVIII, z. 3/2007, s. 335–340.

Teofila Morawska. Narodziny legendy o kobiecie-rycerzu, „Acta Universitatis Lodzensis, Folia Litteraria” t. 9/2007, s. 109-115.

„Alegoria malarstwa” Vermeera van Delft. Próba analizy, „Przegląd Edukacyjny” nr 1 (58)/2007, s. 9–12.

Miłość w tradycji literackiej średniowiecza, „Przegląd Edukacyjny” nr 2 (59)/2007, s. 10–14.

Oswajanie mroku. Kilka uwag o „Zimie Muminków” Tove Jansson, „Przegląd Edukacyjny” nr 3 (60)/2007, s. 13–15.

Monteskiusz i Krasicki o naturze człowieka. Dwa spojrzenia, „Ruch Literacki” R. XLIX, z. 4-5/2008, s. 415–420.

„Sofiówka" Stanisława Trembeckiego wobec tradycji filozoficznej antyku, „Ruch Literacki”, R. L, z.2.

Oświeceni i ich dialogi z potomnością, „Prace Polonistyczne", nr LXVI 2011.

Kilka uwag o wątku romansowym w „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadkach” Ignacego Krasickiego, „Ruch Literacki”, R. L, z. 4-5.

 

źródło - http://www.klito.uni.lodz.pl/prezentacja_agnieszka_kobrzycka.html


 

Dr Maciej Potz, absolwent XV LO, podopieczny Barbary Matusiak, półfinalista Olimpiady Literatury i Języka Polskiego. Ukończył Instytut Stosunków Międzynarodowych UŁ w roku 1999, a obecnie jest tam adiunktem.

 

Główny wątek badań dra Macieja Potza stanowi problematyka wolności religijnej i relacji pomiędzy państwem i religią, będąca przedmiotem przygotowywanej przez niego rozprawy doktorskiej. Obronił pracę doktorską w roku 2006 na Uniwersytecie Śląskim - tytuł rozprawy „Granice wolności religijnej w państwie demokratycznym. Kwestie wolności sumienia i wyznania oraz stosunku państwa do religii w Stanach Zjednoczonych Ameryki w latach 90. XX w.”.

 

Jego zainteresowania skupiają się także, zgodnie z tematyką prowadzonych przezeń na WSMiP UŁ zajęć, na współczesnych systemach politycznych i zagadnieniach filozofii polityki, takich jak teoria demokracji i liberalizm. Prowadzi ćwiczenia z przedmiotów obligatoryjnych: Współczesne systemy polityczne i Partie i systemy partyjne oraz konwersatoria z socjologii religii. Dr Potz kontynuuje też badania z dziedziny socjologii religii.

 

Ważniejsze publikacje:

 

Idee pokoju w olimpizmie - teoria a rzeczywistość   Rozdział: Pokój jako przedmiot badań. Teoria i praktyka edukacyjna, 2004

Realizacja zasad wolności religijnej i rozdziału religii od państwa w systemie oświaty Stanów Zjednoczonych   Rozdział:  Bezpieczeństwo i prawa człowieka, t. II: Edukacja do bezpieczeństwa i praw człowieka, 2004

Wspólna polityka zagraniczna i bezpieczeństwa Unii Europejskiej a bezpieczeństwo Polski   Rozdział: Edukacja do bezpieczeństwa i pokoju w jednoczącej się Europie. Teoria i jej zastosowania, 1999

Teokracje północnoamerykańskie. Historia i współczesność   Rozdział: Myśl społeczna wielkich religii świata, 2013

Mechanizmy racjonalizacji u świadków Jehowy   Rozdział: Cultura et politica: Studia i rozprawy dyktowane profesorowi Jerzemu Kmiecińskiemu, 2006

Shakerzy - : O wielowymiarowości badań religioznawczych,  2009

Towards non-electoral democracy?   Rozdział: Gosudarstwo, Politika, Obszczestwo, 2007

Disentangling Democracy   Rozdział: European Culture in Diversity, 2011


źródło - http://isp.uni.lodz.pl/index.php?id=25


 

 

Anna Połomka [z domu Bełdowska], absolwentka XV LO, podopieczna Stanisławy Hejwowskiej, studiowała konserwację sztuki. Dziś jest jedną z najbardziej znanych i cenionych konserwatorek, szczególnie zasłużoną dla Cmentarza Starego w Łodzi.

 

Artykuł Agnieszki Gospodarczyk: Przywracam życie na cmentarzu

 

93 143 zł i 63 gr udało się zebrać podczas ostatniej kwesty na rzecz ratowania zabytków Starego Cmentarza przy ul. Ogrodowej. Dzięki temu dawny blask odzyska co najmniej kilka nagrobków, a przyczyni się do tego urocza blondynka, 35-letnia Anna Połomka, łódzka konserwatorka, która od pięciu lat poddaje renowacji zabytkowe rzeźby, postumenty i polichromie na najstarszej łódzkiej nekropolii. Wakacje na cmentarzu Prace renowacyjne ruszą latem przyszłego roku. - Już nie mogę się doczekać - mówi pani Ania. - To żmudna, pełna wyzwań praca, która jednocześnie jest moją pasją. Skończyłam Wydział Sztuk Pięknych w Toruniu o specjalizacji konserwacja i restauracja elementów i detali architektonicznych. Cmentarz Stary zawsze pociągał mnie swoim urokiem i często myślałam, że chętnie bym na nim podziałała, szczególnie że dobre rzeźby można spotkać w zasadzie tylko na zabytkowych nekropoliach. Oczywiście pracuję też w obiektach zabytkowych o innym charakterze.

 

Odnawianie nadgryzionych zębem czasu nagrobków do lekkich i łatwych zadań nie należy. Wymaga ogromnej cierpliwości, pokory i wytrwałości. - Z natury jestem ruchliwa i energiczna, więc wiele osób dziwiło się, że wybrałam tak statyczną pracę - mówi konserwatorka. - Ślęcząc godzinami na cmentarzu uspokajam się i wyciszam. Mam troje małych dzieci (7 lat, 4 lata, 3 miesiące), więc zdarza się, że... zabieram je ze sobą do pracy, co jest dla nich dużą atrakcją. Co roku po listopadowej kweście wybierane są pomniki, które wymagają czułej ręki konserwatora. Kiedy wiadomo już, co zostanie odnowione, trzeba zdecydować jak to zrobić. - Bardzo pomocne są zdjęcia, ryciny albo wspomnienia rodzin zmarłych - wyjaśnia pani Ania. - Każdy detal jest ważny, chodzi o to, aby jak najwierniej oddać stan zabytku. Po zebraniu dokumentacji i materiałów potrzebnych do wykonania niezbędnych prac, konserwator... sprawdza prognozę pogody. Najlepsze są suche, bezdeszczowe dni. Dlatego renowacje przeprowadza się latem i wczesną jesienią. O lenistwie w egzotycznych krajach może więc zapomnieć, bo całe lato spędza się na cmentarzu. - Zdarza się, że mam kibiców w postaci spacerowiczów, właścicieli sąsiednich grobów albo ciekawskich, którzy chcą z bliska przyjrzeć się mojej pracy - wyjaśnia renowatorka. - Często dziwią się, dlaczego to wszystko tak długo trwa? Kwasem, dłutem i... szczoteczką Największym wrogiem nagrobków przy ul. Ogrodowej jest czas. Do tego dokładają się spaliny, sadze, kwaśne deszcze, śnieg, wiatr, sól, którą posypywane są cmentarne alejki, mikrowstrząsy z pobliskich ulic rozjeżdżanych przez ciężkie tiry, nadmierna wilgotność oraz... nadgorliwość.

 

- Powszechną praktyką jest malowanie nagrobków farbą olejną, a to zabójstwo dla kamienia - wyjaśnia renowatorka. - Większość zabytków na tej nekropolii zbudowano z wapienia lub piaskowca, które chłoną jak gąbka takie specyfiki. Równie szkodliwe są preparaty do czyszczenia pomników oraz mechaniczne usuwanie zabrudzeń za pomocą drucianej szczotki. Jedynym dozwolonym zabiegiem jest odglonianie preparatem usuwającym też mchy i porosty, czyli ten charakterystyczny zielony nalot. Niektórych razi, moim zdaniem dodaje uroku i tajemniczości wiekowym budowlom. Najbardziej czasochłonnym etapem renowacji jest oczyszczenie nagrobka m.in. pędzlem - centymetr po centymetrze. Ta część prac może trwać nawet dwa miesiące!

 

- Wciąż szukam nowych metod i narzędzi, które przyśpieszą ten proces - wyjaśnia łodzianka. - Oprócz standardowych przyborów, takich samych jakich używają w swej pracy stomatolodzy, czyli łopatek dentystycznych, skalpeli, dłutek, radeł itp., czasem wykorzystuję przedmioty codziennego użytku, np. szczoteczkę do zębów. Metodą prób i błędów sprawdziłam, że przyłożona do kamienia pod odpowiednim kątem i naciskiem sprawuje się o niebo lepiej niż profesjonalny pędzel. Po czyszczeniu i odplamieniu oraz odtłuszczeniu nagrobka (służą do tego różnego rodzaju chemikalia, np. kwasy), naprawieniu jego zmurszałych fundamentów i wykonaniu izolacji przeciwwodnej, czas na uzupełnianie ubytków za pomocą, m.in. zapraw mineralnych. Na koniec zostaje hydrofobizacja, czyli zabezpieczenie nagrobka preparatem, który sprawia, że staje się on wodoodporny, a jednocześnie swobodnie paruje. Kropką nad i jest sprawienie, aby nowa i starsza nawierzchnia uzyskały identyczny odcień. - Dlatego prace renowacyjne są tak czasochłonne i kosztowne - dodaje łodzianka. - Paradoksalnie - im bardziej zaniedbany nagrobek, tym lepszy efekt dają prace konserwatorskie. Nie mówiąc o satysfakcji z wykonanej pracy, która jest niepomierna.

 

źródło - http://www.expressilustrowany.pl/artykul/859547,przywracam-zycie-na-cmentarzu,id,t.html


Dr Edyta Just otrzymała stopień magistra na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego oraz stopień doktora na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu w Utrechcie (Holandia). Jest ekspertką w dziedzinie gender studies, studiów kulturowych nad nauką i technologią ze szczególnym uwzględnieniem etycznych i epistemologicznych implikacji (bio)technologii oraz nauk politycznych. W swojej karierze naukowej uczestniczyła w projektach europejskich związanych z tematyką gender i nowych (bio)technologii: Athena 3 (Thematic Network in European Women's Studies), Advanced Training for Women in Scientific Research, Acume 2 (Thematic Network, Interfacing Science). Edyta Just jest autorką i współredaktorką publikacji dotyczących gender studies, kultury wizualnej, (bio)technologii i (bio)etyki; recenzentką dla NORA (Nordic Journal of Feminist and Gender Research) i European Journal of Women's Studies; członkinią European Society for Philosophy of Medicine and Health. Obecnie jest adiunktem w Katedrze Studiów Transatlantyckich i Mediów Masowych UŁ.

 

Prowadzone zajęcia: Nauka a gender, Wizerunki kobiet i mężczyzn w literaturze i kulturze wizualnej – konsekwencje dla procesu kształcenia

 

żródło - http://www.ucz-tolerancji.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=48&Itemid=54


Artykuł "Asking big questions of feminisms: Edyta Just at Women's Worlds 2011" BY GREG MACDOUGALL

 


 

Dr Przemysław Pietrzak

 

Laureat Olimpiady Literatury i Języka Polskiego, podopieczny Barbary Matusiak, W 2001 roku ukończył Polonistykę UW w ramach Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych UW. Pracę magisterską „Człowiek i słowo. Proza Fiodora Dostojewskiego w świetle przemian w myśleniu o języku pod koniec XIX wieku” napisał i obronił pod kierunkiem prof. dr hab. Zofii Mitosek. W latach 2001 – 2005, również pod opieką pani profesor, odbył studia doktoranckie w Instytucie Literatury Polskiej, zakończone obroną rozprawy doktorskiej „Tekst wewnętrzny: jego rola w powieści nowoczesnej oraz znaczenie dla nauki o literaturze” (recenzenci: prof. dr hab. Bogdan Owczarek i prof. dr hab. Włodzimierz Bolecki). Od 2007 roku, po uprzedniej dwuletniej asystenturze, pracuje jako adiunkt w Zakładzie Poetyki, Teorii Literatury i Metodologii Badań Literackich ILP UW.

 

Obszar zainteresowań dr Przemysława Pietrzaka obejmuje przede wszystkim pogranicze teorii literatury i poetyki ze szczególnym naciskiem na funkcjonowanie tekstu literackiego wobec czytelnika i innych tekstów, także nieliterackich. W taki sposób, a więc w wymiarze przede wszystkim pragmatyki, patrzy na zagadnienia genologiczne: czym jest i do czego „służy” gatunek, zarówno literacki, jak i spoza sfery estetycznej. Sferę gatunków postrzega jako miejsce współdziałania rozmaitych bodźców i mechanizmów ważnych dla procesu lektury. Wiąże się to z innym przedmiotem jego badań – historią i teorią powieści: formy, w której owo współdziałanie rozmaitych gatunków wydaje się szczególnie widoczne.

 

Ważniejsze publikacje naukowe:

  • Powieść nowoczesna i dylematy współczesnej nauki o literaturze, Warszawa 2007 (recenzja Magdaleny Rembowskiej-Płuciennik w „Pamiętniku Literackim” 2010, z. 3
  • Felieton, gazeta, powieść. O pewnym kontekście genologicznym „Lalki” Bolesława Prusa,  w: „Pamiętnik Literacki” (w oczekiwaniu na druk)
  • Literary and Non-literary Genres, w: „Interpretations. European Research Project for Poetics & Hermeneutics”, 2011, vol. 4
  • Recenzja z dwóch książek Agaty Zawiszewskiej: Recepcja literatury rosyjskiej na łamach „Wiadomości Literackich” (1924 – 1939), Szczecin 2005 oraz Zachód w oczach liberałów. Literatura niemiecka, francuska i angielska na łamach „Wiadomości Literackich” (1924 - 1939), Szczecin 2006, w: „Pamiętnik Literacki”, 2009, z. 2
  • Realizm przełomu. Tekst wewnętrzny w prozie Fiodora Dostojewskiego, w: „Pamiętnik Literacki”, 2006, z. 2,
  • Spory o Bachtinowską koncepcję karnawału, w: „Pamiętnik Literacki”, 2004, z. 4 (razem z Michałem Mrugalskim)
  • Słowo ludzkie i słowo boskie. Znaczenia i układy motywów w powieści „Bracia Karamazow” Fiodora Dostojewskiego, w: „Pamiętnik Literacki, 2003, z. 4,
  • Na granicy dialogu. Język i etyka w powieści „Zbrodnia i kara” Fiodora Dostojewskiego, w: „Teksty Drugie”, 2003, z. 1,
  • Granice sporów, czyli kondycja nauki o literaturze (recenzja z Sporne i bezsporne problemy wiedzy o literaturze, red. Ryszard Nycz, Włodzimierz Bolecki, Warszawa, 2002), w: Teksty Drugie, 2004, z. 1/2,
  • recenzja z książki Praktyki opowiadania (red. Zofia Mitosek, Bogdan Owczarek, Wincenty Grajewski, Kraków, 2001) w: „Pamiętnik Literacki”, 2003, z. 1,
  • Zgłębiając tajemnicę wieży Babel, w: Teksty Drugie, 2001, z. ¾,(George Steiner, Po wieży   Babel, przeł. Ola i Wojciech Kubasińscy, Kraków, 2001)
  • Literatura jako odnowienie języka, w: Teoria literatury w świetle językoznawstwa, red. A. Kłoska, Toruń 2011,
  • Dialog platoński – przegrana walka z traktatem, w: Dramatyczność i dialogowość w kulturze, red. A. Krajewska, P. Dobrowolski, D. Ulicka, Poznań 2010,
  • Etyczne/estetyczne - literatura, teoria, tolerancja, w: Literatura, kultura, tolerancja, red. Grzegorz Gazda, Irena Hübner, Jarosław Płuciennik, Kraków 2009 (wersja ang.: Ethical vs. Aesthetical: Literature, Theory, Tolerance, w: Literature, Culture, Tolerance, ed. Andrew R. Murphy, Charles Russell, Jarosław Płuciennik, Irena Hübner, Frankfurt am Mein 2009 (Peter Lang. Internationalen Verlag der Wissenschaften)
  • Narracja literacka i świadomość językowa, w: Narracja i tożsamość II. Antropologiczne problemy literatury, red. R. Nycz, W. Bolecki, Warszawa, 2004,
  • Opowiadanie w opowiadaniu. Mise en abyme a narratologia, w: Opowiadanie w perspektywie badań porównawczych, red. Zofia Mitosek, Kraków, 2004 (wersja ang.: Narrative within a Narrative. Mise en abyme and Narratology, w: The Narrative in the Light of Comparative Studies/Le récit dans la perspective des études comparatives, ed. by Zofia Mitosek and Joanna Mueller, Warszawa 2005)
  • Formalizm rosyjski, w: Literatura, teoria, metodologia, red. Danuta Ulicka, Warszawa 2001 i 2006 (wersja ukr.: Росiйський формалiзм, w:  Лiтература. Теорiя. Методологiя, tłum. Serhija Jakovenka, Kyiv 2006),

Stypendia i nagrody po zakończeniu studiów magisterskich:

  • Nagroda pierwszego stopnia im. Pawła Siekierskiego w konkursie Wydziału Polonistyki UW na najlepszą pracę magisterską z teorii literatury obronioną w roku 2001 (za pracę Człowiek i słowo. Proza Fiodora Dostojewskiego w świetle przemian w myśleniu o języku pod koniec XIX wieku, promotor: prof. dr hab. Zofia Mitosek),
  • Nagroda pierwszego stopnia im. Jana Józefa Lipskiego w ogólnopolskim  konkursie na najlepszą pracę magisterską z dziedziny humanistyki, organizowanym przez Towarzystwo Demokratyczno-Społeczne w siódmej edycji z roku 2002,
  • W latach 2003 – 2004 stypendysta Fundacji Nauki Polskiej
  • W roku 2008 stypendium JM Rektora UW za osiągnięcia w pracy naukowej

źródło - http://www.teoria.ilp.uw.edu.pl/ludzie/dr-przemyslaw-pietrzak.html


prof. dr hab. Marta Szoka

Magister sztuki w zakresie teorii muzyki (1979) oraz w zakresie gry na organach (1982) w Akademii Muzycznej w Łodzi; doktor nauk humanistycznych nadany Uchwałą Rady Naukowej Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk (1988), kwalifikacje II st. w dziedzinie sztuki muzycznej - instrumentalistyka (organy) Akademia Muzyczna w Łodzi (1998)

Stypendia

  • Jugendfestspieltreffen, Bayreuth, sierpień 1982.
  • Organ Masterclass prof. Flor Peetersa, Mechelen, sierpień 1983.
  • Stypendia Fundacji Paula Sachera, Bazylea, styczeń-marzec 1991, wrzesień - listopad 1992.
  • Stypendium Fundacji Fulbrighta, University of North Carolina, Chapel Hill, USA, 1993-94.
  • Pobyt stażowy w ramach Programu ArtsLink Fundacji im. Batorego, USA, XI-XII 1996.

Dorobek naukowy

Książki

  • 1993 – Polska muzyka organowa w latach 1945-1985. Łódź.
  • 1995 – Język muzyczny Franka Martina. Łódź.
  • 2001 – Łódzkie środowisko kompozytorskie 1945-2000. Leksykon. Łódź. (współautorstwo)
  • 2002 – Frank Martin - muzyczne konteksty (studia monograficzne). Łódź.
  • 2011 – George Crumb. Muzyka onirycznych wizji i magicznych formuł. Łódź.
  • Około 70 artykułów naukowych, publikowanych również zagranicą (Niemcy, USA, Litwa), hasła dla Encyklopedii Muzycznej PWM, blisko 50 recenzji i wywiadów ("Ruch Muzyczny", "Studio"), prace redakcyjne (12 książek)

Dorobek artystyczny

  • koncerty na wszystkich ważniejszych festiwalach organowych w Polsce, a także za granicą (Niemcy, Szwajcaria, Dania, USA, Kanada);
  • recitale organowe połączone z wykładami na temat muzyki polskiej w Tulane University w Nowym Orleanie, North Carolina University w Chapel Hill oraz Oberlin Conservatory of Music (1994-96);
  • prawykonania kompozycji współczesnych polskich i zagranicznych;
  • nagrania archiwalne Polskiego Radia, płytowe CD;

Dorobek dydaktyczny

  • praca na Wydziale Kompozycji, Teorii Muzyki, Rytmiki i Edukacji Artystycznej AM w Łodzi (od 1980) oraz na Wydziale Kompozycji, Dyrygentury i Teorii Muzyki AMFC w Warszawie (1994-2006)
  • prowadzenie 23 prac magisterskich (dwie nagrodzone na Ogólnopolskim Konkursie Prac Magisterskich Akademii Muzycznych w Gdańsku)

Nagrody

Rektora AM w Łodzi III stopnia (1988), zespołowa II stopnia z prof. F. Wesołowskim (1986), II stopnia (1995), II stopnia (1998), II stopnia (2001), II stopnia (2004), I stopnia (2008, 2011)

Prace organizacyjne

  • W latach 1999-2002 prodziekan, 2002-2008 dziekan Wydziału Kompozycji, Teorii Muzyki, Rytmiki i Edukacji Artystycznej AM w Łodzi
  • Członek, a od roku akademickiego 1999/2000 przewodnicząca Senackiej Komisji Wydawniczej AM w Łodzi.
  • Przewodnicząca Jury II Ogólnopolskiego Konkursu Muzyki Organowej XX wieku dla uczniów szkół średnich (1998); członek Jury Ogólnopolskiego Konkursu Prac Magisterskich Akademii Muzycznych (1998, 2000, 2002, 2004, 2006); członek jury Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy o Muzyce Współczesnej dla średnich szkół muzycznych Bliżej Warszawskiej Jesieni (2007, 2009); przewodnicząca jury IX i X Regionalnego Konkursu Solfeżowego im. Franciszka Wesołowskiego (dla średnich szkół muz. – 2009, 2011); przewodnicząca jury Ogólnopolskiej Olimpiadzie Wiedzy o Sztuce (etap regionalny – 2010, 2011).
  • Członek rady programowej festiwalu Warszawska Jesień (od 2003)

żródło - http://www.amuz.lodz.pl/lifemotion/pl/pedagodzy/spis-pedagogow/profesorowie-tytularni/93-prof-nadzw-dr-marta-szoka/


 


 

Inez Knyziak i Beata Najman nagrodzone za najlepsze prace magisterskie


W piątek zostały ogłoszone wyniki kolejnej edycji konkursu im. prof. Jana Kodrębskiego na najlepszą pracę magisterską obronioną w minionym roku na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Jak co roku, na łamach "DŁ" - gazety, której wydawca jest współorganizatorem konkursu - przypominamy postać jego patrona - wybitego uczonego i nieprzeciętnego nauczyciela akademickiego.

 

Praca magisterska napisana przez Inez Knyziak, zatytułowana "Cywilnoprawne aspekty transseksualizmu" zwyciężyła w szesnastej edycji konkursu o Nagrodę im. prof. Jana Kodrębskiego. Jej autorka została w piątek uhonorowana podczas gali finałowej w Pałacu Biedermanna. Zwycięska praca powstała w Katedrze Prawa Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego a jej promotorem był prof. Paweł Księżak. Przypomnijmy, że oprócz pracy Inez Knyziak, nominacje do nagrody uzyskały następujące prace: "Opóźnianie wejścia na rynek generycznych produktów leczniczych na tle prawa patentowego oraz prawa konkurencji" (autorka - Agnieszka Jabłonowska), "Odpowiedzialność karna dziennikarzy - wybrane zagadnienia" (autor - Remigiusz Jendrych), "Optymalizacja podatkowa w zakresie dochodów kapitałowych uzyskiwanych przez podmioty prowadzące działalność gospodarczą w Polsce i poza jej granicami" (autor - Ireneusz Ledzion) oraz "Mały świadek koronny (art. 60 par. 3 kk)" (autorka - Beata Najman). […]. Zwycięską pracę wybrała Kapituła Konkursu, której przewodniczył prof. Zbigniew Rau. Laureatka otrzymała nagrodę w wysokości 1.000 euro.

 

Uczony o ogromnej wiedzy i erudycji Urodzony 3 października 1936 roku w Piotrkowie Trybunalskim w majętnej żydowskiej rodzinie, przez cały okres holocaustu żył w zagrożeniu i ukryciu. Podczas wojny stracił większość rodziny, chociaż ocaleli jego rodzice. Po wojnie zamieszkał z nimi w jeleniej Górze, gdzie w 1954 roku ukończył liceum ogólnokształcące. W tym samym roku rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Łódzkim. Po ich ukończeniu w 1958 r. został pracownikiem UŁ, gdzie przeszedł wszystkie szczeble kariery naukowej, aż do uzyskania tytułu profesora zwyczajnego w 1992 roku. Zmarł 19 marca 1997 r. po długotrwałej, ciężkiej chorobie. Jan Kodrębski był wybitnym znawcą prawa rzymskiego i historii myśli społecznej czasów antycznych. Zagadnieniom z tych dziedzin poświęcił swoje pierwsze prace naukowe. Światowe uznanie w środowisku naukowym przyniosła mu praca: "Sabinianie i Proku-lianie. Szkoły prawa w Rzymie wczesnego cesarstwa", która była jego rozprawą habilitacyjną. Przez wiele lat badał historię nauki prawa rzymskiego w Polsce. Ukoronowaniem tych badań była monografia "Prawo rzymskie w Polsce XIX wieku". Profesor Kodrębski stale współpracował z zagranicznymi ośrodkami naukowymi. Był członkiem Societé d'Histoire du Droit w Paryżu, referentem na konferencjach i kongresach międzynarodowych. Wykładał m.in. na uniwersytetach w Paryżu, Lyonie, Limoges, San Sebastian i Rzymie. Jego wykłady na Sorbonie były transmitowane na telebimach do kilku sal. Na Uniwersytecie Łódzkim wykładał prawo rzymskie i historię doktryn politycznych. Profesor imponował nie tylko dogłębną znajomością tych dziedzin, ale też ogromną wiedzą ogólną. Był bardzo oczytany. […]

Paweł Patora

 

 

Czytaj więcej: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3767945,konkurs-im-prof-jana-kodrebskiego-praca-magisterska-inez-knyziak-najlepsza-zdjecia,id,t.html


Międzynarodowy sukces naszych absolwentek - "Odyseja Umysłu" 2015


Nasze Absolwentki: Julia Twardowska i Marta Pacholczyk są wicemistrzyniami świata w projekcie „Odyseja Umysłu”, którego finał odbył się w Stanach Zjednoczonych. Gratulujemy!!!

 

https://www.facebook.com/3pasja.odyseja

 

link do bip link do librus link do moodle
link do map google